Jak kończą cywilizacje – recenzja książki „Wspomnij Phlebasa”

Iain M. Banks swego czasu zasłynął jako twórca fantastyki naukowej, który bezkompromisowo obchodzi się zarówno ze swoimi bohaterami, jak i całymi cywilizacjami. Jego pesymistyczne podejście do tematu zjednało mu wielu fanów, a jego nazwisko zapisało się wśród bardziej rozpoznawanych w tym kręgu tematycznym. Tym razem na polskim rynku wydawnictwo Zysk i s-ka postanowiło zaprezentować jedną z książek ze świata galaktycznej Kultury, czyli „Wspomnij Phlebasa”. Dzięki niej czytelnicy w naszym kraju mogą zapoznać się z kosmosem, w którym istnieje Kultura, czyli wysoce technologiczna ludzkość, (w większości przypadków) pokojową drogą próbująca stworzyć ład w galatyce.

Tym razem droga pokojowa nie wchodzi w grę, gdyż konflikt narosły pomiędzy ludźmi a Idirianami, czyli wojowniczą rasą, która w swoim religijnym zaślepieniu postanowiła nawrócić wszystkie inne gatunki w znanej cześci kosmosu stał się zbyt poważny. Wojna nabiera tempa, kiedy trójnożni wojownicy mają okazję porwać jedną z najpoteżniejszych ludzkich sztucznich inteligencji i dzięki przeprowadzonym na niej badaniom zyskać strategiczną przewagę. Akcja „Wspomnij Phlebasa” skupia się na losach Bory Horzy Gobuchula, metamorfa na usługach religijnych fanatyków, który zaproponował im je w imię walki o dobro. Wedle tego niezwykle zwinnego agenta Kultura ze swoim wysokim stopniem tenologizacji życia i zawiadującymi wszysktimi aspektami życia komputerami stanowi zagrożenie dla wszelkiego życia naturalnego w kosmosie. To w jego ręce zostanie powieżona misja znalezienia zaginionej maszyny na odizolowanym cmentarnym świecie. Zadanie to oczywiście nie będzie łatwe, a losy zaprowadzą bohatera w najdalsze zakątki kosmosu i zanim przystapi do realizacji, zostanie zmuszony do wielokrotnej walki o życie.

Iain M. Banks stworzył ciekawą wizję świata i panującego w nim konfliktu. Z jednej strony stawia Kulturę, dla której postęp jest dobrem nadrzędnym, a jego piękno nie ma sobie równych. Z drugiej stronie Idrianie przez swój zabójczy charakter stanowią w pewien sposób formę uwielbienia dla życia. Mimo, że jest ono dla nich mniej ważne (tutaj wkracza do akcji ich sposób życia i intrygująca kreacja), stojąc w opozycji dla cyborgizacji i temu podobnych zjawisk jawią się jako obrońcy życia jako takiego. W przypadku rasy nie stroniącej od ludobójstwa zakrawa to na pewną dozę absurdu, lecz takiego jaki zwykle oferuje nam zwykła ziemska rzeczywistość. W środek konfliktu pomiędzy tymi jakże skrajnymi, ale również zróżnicowanymi wewnętrznie stronnictwami pojawia się bohater z poglądami popierającymi jedną ze stron, jednak na skutek swoich doświadczeń trudno mu mówić o konsekwencji działań. Jawi się jako postać dramatyczna, której na skutek powziętych przez siebie decyzji nigdy nie będzie dany wewnętrzny spokój.

Abstrahując od poważnych treści „Wspomnij Phlebasa” jest awanturniczą książką przygodową, której akcja rozgrywa się w kosmosie. Autor jak w przypadku wielu innych opowieści z gatunku rozrywkowej fantastyki nie przejmuje się szczególnie prawami fizyki, czy logiką. Ciekawe kreacje obcych ras i niezwykle plastyczne przedstawienia niektórych dokonań inteligentnych cywilizacji następują na zmianę z mrzonkami. Jakie jest bowiem prawdopodobieństwo, że wszelkie inteligentne istoty w kosmosie będą wymagały do życia takiego samego powietrza, czy że wszystkie zaszczepią na swoim gruncie ziemskie rozrywki czy sposoby postępowania? Mimo innego wyglądu czy odmienności w etapach rozwoju osobniczego, obcy nie są nam tak bardzo obcy. Również pod tym względem, że niesamowitym jest fakt, że w czasie miliardów lat trwania kosmosu, wszystkie rasy spotkają się w jednym miejscu i czasie będąc na podobnym etapie rozwoju.

Książka Iaina M. Banksa jest zatem pełna spprzeczności. Z jednej strony ciągnie ku inteligentniejszym tekstom, z drugiej jednak sprawia wrażenie, że miała zapewnić czytelnikowi tylko prostą, szybką rozrywkę, bez dawania szczególnych powodów do przemyśleń. Trudno ją zatem zaklasyfikować do jednej kategorii. Z jednej strony dzięki temu zawiera elementy miłe każdemu, jednak z drugiej posiada też takie, które moga zmęczyć różnych czytelników. Czyni to z niej ksiązkę środka, a co za tym idzie, trudno jednoznacznie ocenić jej wartość. Niewątpliwie zapewni czytelnikowi trochę rozrywki z kosmicznymi botwami, galatycznymi piratami, grą w inne rodzaje pokera, wielkie katastrofy, dramaty i romanse. Czy jeszcze coś? Wytrwalsi mogą znaleźć elementy opisane wcześniej, jednak trzeba włożyć odrobinę pracy, żeby zobaczyć treści dotyczące idei społeczeństwa. Prawdopodobnie można wysnuć konkretniejsze wnioski po lekturze innych książek o Kulturze, a to już zadanie wydawnictwa Zysk i s-ka, żeby zaprezentowało je polskiemu czytelnikowi.

Dyskusja