Debiut wart przeczytania – recenzja książki „Gałęziste”

Debiutancka powieść już uznanego i nagradzanego młodego pisarza grozy, doczekała się poprawienia i przeredagowania, na skutek czego kolejni chętni zyskają możliwość wniknięcia w tajemniczy świat Suwalszczyzny wraz ze wszelkimi dziwami temu towarzyszącymi. Gęsty klimat, bohaterowie z krwi i kości oraz wspaniały, obrazowy język nie pozwalają oderwać się od tej niemalże pięćsetstronicowej książki.

Nowe wydanie „Gałęzistego” zachęca do lektury już od pierwszego spojrzenia na tajemniczą okładkę, zaś tekst umieszczony na odwrocie tylko wzmaga ciekawość potencjalnego czytelnika. Horrory obsadzone w rodzimych klimatach, garściami czerpiące z dawnych wierzeń, mitów i legend ostatnimi czasy coraz bardziej zyskują na popularności, czego doskonałym przykładem jest twórczość Artura Urbanowicza. Bardzo zgrabnie łączy on współczesne miejsca, ludzi, światopogląd i relacje z czasami, gdzie na każdym kroku można było natknąć się na ludowe wierzenia, a demony i diabły zdawało się biegały wśród ludzi. Nie inaczej jest w niniejszej powieści, w której poczucie obserwacji i coraz bardziej zagęszczającej się atmosfery towarzyszy czytelnikowi od pierwszej do ostatniej strony, zaskakując nieoczywistym zakończeniem prowokującym do refleksji jeszcze na długo po zakończeniu lektury.

Karolina i Tomek udają się na kilkudniowy wypad z dala od miejskiego zgiełku Warszawy i studiów, do małej miejscowości w pobliżu Suwałk, licząc na odpoczynek i miłe spędzenie czasu na zwiedzaniu okolicznych atrakcji. Niestety już od samego początku zdaje się prześladować ich pech, gdyż właściciele pokoju, w którym mieli się zatrzymać wyjechali, nie poinformowawszy ich o tym, w ramach rekompensaty za pomyłkę załatwiając im nowy pokój w całkiem innej miejscowości. Nowe lokum okazuje się znajdować w maleńkiej wiosce pośrodku lasu, której nie ma nawet na żadnej mapie, a jedyna droga, którą można się do niej dostać jest obostrzona zakazem wjazdu. Mimo to, para decyduje się pozostać na miejscu i skorzystać z zaoferowanego pokoju, gdzie wita ich młoda, piękna i tajemnicza Natalia. Otoczeni gęstym lasem i niemalże odcięci od cywilizacji studenci, nie spodziewają się czyhającego na nich zagrożenia, skupiając się na planowaniu wycieczek i przepracowywaniu osobistych problemów.

Mamy tu do czynienia z klasycznym przykładem wysłania głównych bohaterów w odludne, odcięte od „cywilizacji” miejsce, gdzie od razu czytelnik w przeciwieństwie do postaci, orientuje się w jego złej naturze. Na całe szczęście autor skupia się od początku na budowaniu charakterów, relacji i klimatu otoczenia, a nie na bezpodstawnym straszeniu i wywoływaniu pustych emocji. Te budzą się w czytelniku w głównej mierze na skutek rozmów i kłótni pomiędzy bohaterami podczas zwiedzania kolejnych lokacji na Suwalszczyźnie, prowadzącymi niejednokrotnie do obnażenia kwestii drażliwych i trudnych, w których bez problemu można się odnaleźć bez względu na doświadczenie czy wiek. Przez takie szczegółowe traktowanie charakterów i powolne posuwanie fabuły do przodu, pierwsze dwieście stron może się dla niektórych okazać nużące, gdyż nie dzieje się na nich nic spektakularnego, jedynie autor zarzuca kolejne i coraz to nowe tropy poprzez przedstawianie otoczenia i sytuacji w jakich znaleźli się bohaterowie. Jednak im dalej w las, tym robi się ciekawiej, atmosfera się zagęszcza, przybywa tajemnic i do samego końca nie można być pewnym tego, jak zakończy się historia.

Wykreowane przez autora postacie choć w wielu momentach są mocno irytujące i postępują zgoła irracjonalnie, pozwalają czytelnikowi bez problemu uwierzyć w siebie. Targają nimi zarówno sprzeczne emocje jak i konflikt poglądów, który stanowi kanwę i klucz do wielu sytuacji, zaś postacie drugoplanowe zapewniają niezbędną dozę tajemniczości. Dodając do tego świat przedstawiony rządzący się swoimi specyficznymi prawami oraz coraz większą liczbę pojawiających się pytań aniżeli odpowiedzi, dostajemy oryginalną powieść grozy, w której wszystko płynie ku zaskakującemu końcowi. Autor posługując się przystępnym językiem wspaniale potrafi zobrazować nie tylko otaczającą bohaterów przyrodę, lecz również gęsty, posępny i zarazem magiczny klimat, a dołączone do nowego wydania ilustracje tylko potęgują pozytywne doznania płynące podczas lektury.

„Gałęziste” jest więc bardzo udaną powieścią z nieco słabym początkiem, jednak zdecydowanie warto przebrnąć przez pierwsze dwieście stron, aby fabuła nabrała rumieńców i ostatecznie dotrzeć do przewrotnej i niebanalnej akcji pod koniec książki. Przedstawione wydarzenia z pewnością mogą dostarczyć niektórym nocnych koszmarów i lęku przed wchodzeniem do lasu, lecz będzie to strach umotywowany czymś więcej niż czyhającym wewnątrz potworem. Autor sprytnie żongluje motywami folkloru, dawnymi wierzeniami i współczesnym podejściem głównych bohaterów do sytuacji, w których się znaleźli, jednocześnie oferując czytelnikowi parę dróg i sposobów interpretacji. Choć nie jest to lektura na jeden wieczór (choćby ze względu na swoją objętość), to całość pochłania się wyjątkowo szybko, wciągając się bez reszty w tą klaustrofobiczną niekiedy wizję Suwalszczyzny, zaś nowe, poprawione wydanie Vespera, tylko udowadnia ze wzmocnioną siłą jak dobry był to debiut.

Dyskusja