Ryzyko bez ryzyka – recenzja gry „Ryzyk Fizyk”

Ryzyk Fizyk to gra, która niedawno podbiła serca wielu Polaków. Proste zasady, w połączeniu z koniecznością wystawiania swojej wiedzy na próbę, zapewniły fanom dobrą rozrywkę w gronie znajomych. Tym razem przyszła kolej na edycję familijną. Czym ta się różni od oryginału?
Jak wygląda wersja rodzinna?

W mniejszym od pierwowzoru pudełku, oprócz instrukcji, znajduje się 125 kart z 250 pytaniami, podajnik dla nich, 5 markerów (zwykle szybko kończą swój żywot), tyle samo suchościeralnych tabliczek oraz dużych i małych pionków (tylu graczy może uczestniczyć w zabawie), tabliczka z cyfrą „1” oraz plansza punktacji. Wszystko to w średnio dopasowanej do wielkości elementów wytłoczce.

Na początku rozgrywki każdy z graczy otrzymuje swoje elementy – tabliczkę na odpowiedzi oraz oba pionki i pisak. Na środku stołu umieszcza się tabliczkę z cyfrą „1”, która będzie początkiem planszy tworzonej przez uczestników. Jedna z osób zostanie Czytającym – to ona będzie zadawała pytanie innym. Czyli na przykład „Ile włosków ma przeciętna ludzka brew?” lub „Z ilu kości składa się stopa człowieka?”. Po jego usłyszeniu wszyscy (łącznie z Czytającym) piszą na swoich tabliczkach odpowiedź, jaka wydaje im się prawidłowa i kładą je zakryte na środek stołu. Następnie odsłania się odpowiedzi i układa w kolejności, od najmniejszej do największej. Teraz wszyscy umieszczają swoje pionki na nich w taki sposób, że duży pionek pokazuje, która wartość wydaje się graczowi najbardziej sensowna, natomiast mniejszy oznacza drugą najbardziej prawdopodobną odpowiedź. Po zakończeniu tego etapu Czytający podaje prawidłową odpowiedź i przydziela się punkty. Kto poprawnie zgadł (lub był najbliżej, ale nie przekroczył danej wartości) otrzymuje jeden punkt. Mały pionek ustawiony na prawidłowej odpowiedzi daje graczowi, który go tam postawił, jeden punkt, natomiast duży – dwa. Te zaznacza się na planszy punktacji, a następnie rozpoczyna się kolejną turę. Gra kończy się w momencie, kiedy ktoś będzie miał zamalowane wszystkie pola punktowe.

Jak się ryzykuje?

Ryzyk Fizyk: Edycja Familijna to gra wiedzowa o bardzo prostych zasadach. Dzięki temu można cieszyć się nią w bardzo zróżnicowanym towarzystwie. Niektóre pytania sugerują, że tylko dorośli powinni znać na nią odpowiedź, jednak często okazuje się, że dzieci, dla których wiedza teoretyczna z różnych dziedzin jest chlebem powszednim w szkole, mogą mocno zdystansować swoich rodziców. Zabawa toczy się wartko, a przewrotność odpowiedzi i ciekawostki do nich dołączone mogą wywołać liczne wybuchy śmiechu.

W odróżnieniu od wersji podstawowej, ta edycja nie ma sensownej nazwy. Tutaj system zgadywania nie sprawia, że ktoś może stracić jakiekolwiek punkty, więc ryzyko nie istnieje. Co prawda nadal istnieje potrzeba poprawnego obstawiania pionkami, jednak w tym wypadku można tylko zyskać. Dużo większą szansę na zwycięstwo mają osoby, które wprawnie używają swoich pionków niż ci, którzy znają poprawne odpowiedzi.

Jakość fizyki

Jeśli chodzi o jakość elementów, pisaki wypisują się bardzo szybko, a tabliczki pokryto dużo gorszym rodzajem lakieru niż w poprzedniej wersji, dlatego trudniej je wyczyścić i ślady tuszu zostają na nich na dłużej. Do tego średnio dopasowana wytłoczka, która może sprawić, że chowając planszę punktacji, można ją lekko uszkodzić. Kiedy w zabawie uczestniczą dorośli i ostrożnie obchodzą się z tymi wszystkimi częściami, nie ma dużego problemu. Jednak dzieci mogą pomóc zakończyć jej żywot w zawrotnym tempie.

Czy warto ryzykować?

Mimo tych niedociągnięć Ryzyk Fizyk w nowej odsłonie może zapewnić dobrą rozrywkę, którą ogranicza głównie liczba pytań. Można je wszystkie „przerobić” w dwa wieczory, a potem tracą już znaczenie, kiedy uczestnicy (lub chociaż ich część) pamięta odpowiedzi. Niemniej zachęcamy do tego, żeby zapoznać się z tym tytułem.

Za grę dziękujemy wydawnictwu Egmont.
Dyskusja