Jak przeznaczenie może zmienić życie – recenzja książki “Aleo. Burza o północy”

Literatura fantasy jest tak bogata, więc już raczej nic nas nie zaskoczy. Historia rubinowłosej dziewczyny ze szlachetnego rodu nie zapowiada się jakby miała coś nowego wnieść do tego gatunku. Czy rzeczywiście tak jest? Warto przeczytać “Aleo. Burza o północy” i przekonać się o tym samemu.

Aleo, dziewczyna o włosach zdecydowanie wyróżniających się z tłumu. Nawet nie zdaje sobie sprawy, jak ich kolor może wpłynąć na jej życie. Dziewczyna wiedzie spokojne życie z wujem, jednak kilka wydarzeń sprawia, że odmieni się ono o 180 stopni.

„Aleo. Burza na północy” to debiut literacki Tomasza Miękina, co dobrze widać już po lekturze kilku pierwszych stron. Książka rozpoczyna krótkie wprowadzenie o dawnych dziejach krainy, coś na kształt legendy. Następnie dostajemy długie, bardzo szerokie opisy geograficzne, które mógłby być zdecydowanie krótsze. Po tak długim wprowadzeniu, czyli przeczytaniu jakiejś ⅙ całości poznajemy dopiero główną bohaterkę. Zapewne autor chciał zapoznać czytelników z całym tłem fabuły, jednak taka duża porcja informacji sprawia, że ciężko przez nią przebrnąć i trochę zniechęca do poznania dalszej części. W książce jest też dość mało dialogów, przez co brak książce nieco lekkości i dynamiki. Jednak skoro to debiut, można to autorowi wybaczyć, w końcu początki nie należą do najłatwiejszych.

Docenić warto jednak ciekawy pomysł na fabułę. Księżniczka trochę z przypadku i tajemnice jakie skrywa przyszłość, sprawiają, że mimo iż może nie jest ona najlepiej opisana, ciekawość dalszych wydarzeń towarzyszy nam na każdej stronie. Warto więc przeczytać książkę ze względu na ciekawy pomysł na fabułę i marginalny wątek miłosny, co jest zdecydowaną rzadkością w literaturze fantasy, szczególnie skierowanej dla młodzieży.

Zaciekawić mogą również kreacje bohaterów, zarówno tych głównych, jak i tych drugoplanowych. Szczególnie ciekawe są postacie króla, jego małżonki i córki. Uległy król, małżonka intrygantka o bardzo silnym charakterze czy córka, którą ufa wszystkiemu, co powie matka. Są to postacie niezwykle irytujące, co jest mocną stroną książki, ponieważ takie negatywne, dobrze przedstawione postacie czynią historię jeszcze ciekawszą. Wuj Aleo to również ciekawa postać. Z jednej strony silny, były żołnierz, doradca króla, a z drugiej kochający, łagodny opiekun Aleo. Jedynie postać głównej bohaterki wydać może się trochę nijaka. Jest to dobra, pomocna dziewczyna, jednak brakuje jej nieco charakteru.

Samo wydanie jest dość kompaktowe, więc można je zabrać wszędzie ze sobą. Z drugiej strony jest to trochę męczące w czytaniu. Małe kartki, dosyć gruba książka i przez to trochę wysiłku trzeba włożyć w to, aby książka się nam sama nie zamknęła. Do gustu jednak z pewnością przypadnie projekt okładki. Docenią to szczególnie osoby, które lubią jak książka poza ciekawą treścią, dobrze prezentuje się na półce. Dobrym dodatkiem jest również mapka krainy w której rozgrywa się cała akcja, łatwiej jest sobie wszystko wyobrazić i zrozumieć.

“Aleo. Burza na północy” to całkiem udany debiut Tomasza Miękina. Choć książka wydaje się ciężka ze względu na małą ilość dialogów i bardzo dużą ilość opisów, sam zamysł jest naprawdę udany. Zakończenie jest zaskakujące, więc warto sprawdzić, czy kontynuacja dopracuje słabsze strony, czy może jednak będzie jeszcze gorsza.

Dyskusja