Ruszamy na potwory! – recenzja gry „Strachu ciachu!”

Myślicie, że starcie z dwudziestoma potworami jest niemożliwe? W takim razie jesteście w błędzie. Wydawnictwo Fabryka Kart Trefl-Kraków zabierze najmłodszych graczy w podróż do mrożących krew w żyłach lochów, gdzie dzielni wojownicy stoczą bój z najgroźniejszymi smokami, pająkami i ogrami. Sami się przekonajcie, jakie wrażenia wynieśliśmy z tej przygody.

Strachu ciachu! to pamięciowo-zręcznościowa gra dla od dwóch do czterech wojowników. W przygodzie wezmą udział początkujący uczniowie władania orężem powyżej siódmego roku życia, natomiast eksploracja lochów nie zajmie dłużej niż dziesięć minut.

Czym walczyć?

W pudełku znajdziemy czterdzieści osiem kart Lochów, dwanaście kart Smoków, szesnaście kafelków Ekwipunku oraz 4 kafelki Drzwi. Kafelki zostały wykonane z grubej tektury, dzięki czemu nie będą się wyginać i przetrwają najzacieklejsze walki z potworami. Karty są standardowej grubości, nie ma jednak potrzeby, aby zabezpieczyć je koszulkami, ze względu na mechanikę rozgrywki, ponieważ całą grę będą leżały na środku stołu i gracze nie będą ich trzymać w ręku.

Bardzo ciekawie zredagowano instrukcję. Zaczyna się od krótkiego dialogu wprowadzającego najmłodszych graczy w bajkowy klimat, a następnie ów dialogowy charakter wypowiedzi przechodzi na treść zasad. Czytając je odnosimy wrażenie, że instrukcja jest poniekąd opowieścią jednego z naszych bajarzy poznanych na samym początku. Muszę przyznać, że taka forma zaznajomienia graczy z rozgrywką jest bardzo pozytywnym zaskoczeniem, zwłaszcza gdy będziemy chcieli zagrać z dziećmi. Proste do wytłumaczenia zasady wraz z bajkową treścią powinny zachęcić dzieci do samodzielnego przeczytania zasad, a następnie wtajemniczenia innych wojowników chętnych na ubicie potworów.

Wyruszamy w podróż!

Przygotowanie rozgrywki jest bardzo szybkie i zamyka się w trzech krokach. Na początku każdy gracz otrzymuje cztery kafelki Ekwipunku z takim samym rewersem. Są na nich narysowane fragmenty broni, którymi dzielni woje będą się posługiwać w trakcie zabawy. Ową broń trzeba złożyć samodzielnie, odpowiednio obracając kafelki. Należy je zawsze układać w taki sposób, aby przedstawiały jeden z trzech rodzajów broni, to jest: topór, księgę lub łuk, ponieważ tarcza będzie służyła do obrony.

Gra posiada dwa warianty, wybierając pierwszy poziom należy odłożyć do pudełka karty ze Smokami oraz kafelki Drzwi – wymienione komponenty będą potrzebne dopiero w rozgrywce na drugim poziomie. Karty Lochów dokładnie tasujemy, a następnie kładziemy na środku stołu. Gra podzielona jest na rundy, w trakcie których gracze poruszają się po lochach i walczą z potworami. Na samym początku wojownicy muszą dobrze zapoznać się z wierzchnią kartą, ponieważ widnieją na niej trzy rodzaje broni w różnych kolorach, między innymi w niebieskim, zielonym, czerwonym i fioletowym, oraz pergamin z liczbą. Następnie odwracamy tyle kart, ile wskazuje nam liczba na zwoju, stroną z potworem do góry. Teraz jak najszybciej układamy broń, która była tego samego koloru, co wyłożony potwór i kładziemy rękę na wyłożonym stosie kart. Jeśli kolor potwora nie odpowiada żadnemu kolorowi broni gracze muszą ułożyć tarczę na znak obrony przed tym monstrum i zgodnie z zasadami rozdzielić między sobą karty. Wygrywa ten śmiałek, który zdobędzie ich najwięcej!

Po opuszczeniu lochów…

Strachu ciachu! to tytuł dedykowany przede wszystkim dzieciom, ponieważ mechaniczne rozwiązania zastosowane w grze rozwijają u najmłodszych pamięć i zręczność, dlatego obawiam się, że wśród dorosłych znajdą się raczej rodzice, którzy będą chcieli zagrać ze swoimi pociechami. Poniekąd grę można wyłożyć na stół w gronie znajomych i potraktować ją jako imprezówkę, aczkolwiek obawiam się, że nie wszystkim przypadłby ten tytuł do gustu.

Gra wprowadza całkiem dużą interakcję między graczami, ponieważ czuć w niej ducha rywalizacji. Najmłodsi muszą najpierw zapamiętać trzy rodzaje broni w różnych kolorach, aby później odpowiednio ułożyć ze swoich kafelków broń i szybko zaklepać stosik kart z potworem. Tę czynność wykonują wszyscy, dzięki temu każdy otrzymuje nagrodę, co w przypadku gier rodzinnych i dla dzieci uważam za duży plus, zwłaszcza, gdy najmłodsi dopiero uczą się grać w planszówki.

Regrywalność w Strachu ciachu! gwarantują dwa poziomy możliwe do rozegrania. Pierwszy, przedstawiony powyżej, oraz drugi nieco trudniejszy wprowadza do zabawy karty Smoków oraz kafelki Drzwi stawiając przed graczami nowe wyzwanie. Smoków nie można pokonać, można tylko przed nimi uciekać! Drogę ucieczki zagwarantują wojownikom cztery kafle Drzwi w czterech kolorach. Zasada jest tutaj podobna, jak w przypadku ułożenia tarczy, zawsze wybieramy drzwi w kolorze, którego nie ma na karcie z pergaminem. U dzieci wywołuje to niekiedy zamęt prowadzący do salwy śmiechu i właściwie o to w grach planszowych chodzi, aby czerpać radość z rozgrywki.

Minusem może być wymagane miejsce do grania, ponieważ kafelki Ekwipunku nie będą dobrze się obracały na przykład na kocu. Sprawniej gra się na stole lub na podłodze, czyli bardziej śliskich powierzchniach, jeśli jednak lubicie wyzwania to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby utrudnić sobie nieco zabawę.

Podsumowując…

W Strachu ciachu! gra się przyjemnie zarówno w dwie osoby, jak i w pełnym, czteroosobowym składzie, przy czym większą rywalizację poczujemy, gdy przy stole zasiądzie więcej graczy. Z pewnością nie ma tutaj czasu na nudę, ponieważ rozgrywka ma charakter „real time”, czyli czasu rzeczywistego, gdzie nie ma podziału na tury gracza. To kolejny aspekt gry, który działa na jej korzyść w kategorii gier dla dzieci.

Ocena: 8/10
Za grę dziękujemy wydawnictwu Fabryka Kart Trefl-Kraków.
Dyskusja