Wyścig po złoto – recenzja gry „Wyprawa do El Dorado”

Jeśli kiedykolwiek marzyłeś o wyprawie poszukiwawczej Złotego Miasta El Dorado, wydawnictwo Nasza Księgarnia daje ci teraz na to szansę. Jednak uwaga, musisz się pospieszyć, ponieważ śmiałków na zdobycie bogactw z tej legendarnej krainy jest wielu. Tak więc, meeple i karty w dłoń, i do biegu, gotowi, start!

Wyprawa do El Dorado to gra łącząca elementy wyścigu z klasycznych deckbuildingiem. Autorem tego tytułu jest Reiner Knizia, niemiecki projektant mający na swoim koncie ponad dwieście tytułów (w tym Keltis i Zaginione Miasta). Wyprawa do El Dorado podbiła serca graczy we Włoszech, wygrywając plebiscyt na Najlepszą Grę Roku 2019, natomiast w Niemczech otrzymała nominację do prestiżowej nagrody Spiel Des Jahres 2017. Przy tak docenianym tytule ciężko jest przejść obojętnie, dlatego postanowiłam sprawdzić czy Wyprawa do El Dorado jest na wagę złota.

Czy wszystko jest złotem?

Wyprawa została zamknięta w dużym pudełku ze świetnie przygotowaną grafiką autorstwa Vincenta Dutrait. Tego ilustratora chyba nie trzeba nikomu przedstawiać, artysta stoi za tytułami takimi jak Lewis&Clark czy Nowy York 1901. Gdy tylko dowiedziałam się, że to właśnie ten pan zaprojektował szatę graficzną Wyprawy do El Dorado, wiedziałam, iż otrzymam dobry produkt. I nie myliłam się. Ilustracje, ta na okładce, jak i reszta przygotowanych obrazów, są przyjemne dla oka i wyjątkowo barwne. Zdecydowanie nadają planszówce charakteru i klimatu. Elementów w grze jest dużo, więc nie będę skupiać się na wymienieniu ich wszystkich. Każdy z nich został przygotowany z dużą dbałością o szczegóły i nie mam na myśli jedynie oprawy wizualnej, ale także wyróżniają się jakością. Nawet znacznik pierwszego gracza sprytnie nawiązuje do tematyki planszówki, przedstawiając kapelusz rodem z Indiany Jonesa. Instrukcja również prezentuje się bardzo dobrze. Została wzbogacona o fotografie z etapu projektowania oprawy graficznej przez ilustratora.

Wyścig po złoto

Jak już wcześniej wspomniałam, Wyprawa do El Dorado to planszówka łącząca wyścig z deckbuildingiem. Krótko mówiąc, aby dotrzeć jako pierwszy na metę, należy umiejętnie budować talię. Każdą partię uczestnicy zaczynają z pakietem startowym i wraz z postępem rozgrywki zakupują nowe przedmioty lub bohaterów, pozwalających na zdobycie El Dorado. Jednak zanim to zrobią konieczne będzie przygotowanie mapy.

Do tego posłużą nam plansze terenu z wyznaczonymi heksami dżungli, wody, jaskiń oraz miast. Co ciekawe, jest ich w sumie dziesięć: jedna startowa, sześć dużych płytek terenu, dwie małe oraz ostatnia wyznaczająca metę. Do pierwszej rozgrywki autor przygotował swoją propozycję, natomiast w dalszej części instrukcji przedstawił kilka innych kombinacji. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby układać je w dowolny sposób, oczywiście nie przesadzając z długością trasy. Jak czytamy, istnieje ponad sto tysięcy możliwych schematów! Przyznam szczerze, że ta liczba robi wrażenie, aż trudno w nią uwierzyć.

Kiedy wszyscy ustalą trasę i otrzymają swoją talię startową, można rozpoczynać wyścig. Gracze umieszczają swoje meeple na starcie i po kolei wykonują akcje. Zasada poruszania się po mapie jest prosta: na każdym heksie widnieją ikony maczety, wiosła oraz złota. W zależności ile ich jest, uczestnicy zagrywają swoich bohaterów lub ulepszenia, o ile mają takie na ręce. Jednak uwaga, do pojedynczego ruchu należy użyć tylko jednej karty. Oznacza to, że jeśli na polu widnieją trzy sztabki złota, musimy zagrać postać lub przedmiot z taką samą wartością lub większą. Nie można łączyć sił kliku kart.

Oprócz poruszania się po planszy, gracze mają do dyspozycji rynek do rozwijania swojej talii. Na początku znajduje się tam sześć stosów, które są aktualnie dostępne do zakupu. Jeśli jakiś z nich się wyczerpie, uczestnik decydujący się na handel ma możliwość wybrania jednego z dwunastu dodatkowych ulepszeń i wprowadzenia go do obiegu. Trzecią dostępną akcją jest wykonanie ruchu specjalnego, na który pozwalają jedynie fioletowe karty.

Wygrywa najszybszy zawodnik, który skutecznie budował swoją talię i nie dał się zatrzymać innych graczom.

Kto pierwszy dotrze do El Dorado?

Tytuł od Naszej Księgarni tylko z pozoru wygląda na skomplikowany. Jak się okazuje, zasady Wyprawy są wyjątkowo proste. Nie powinny sprawiać problemów nawet początkującym graczom. Ważne jest umiejętne planowanie trasy oraz odpowiedni dobór kart do budowanej talii. Osobiście rzadko siadam do suchych deckbuildingów typu Dominion, jednak bieg do złotego miasta daje nam troszkę więcej niż samo kupowanie kartoników. Wymaga on od gracza dobrego obmyślania trasy i podejmowania właściwych decyzji podczas handlu. Nie sposób kupować co popadnie, ponieważ może się okazać, że wybrane karty mogą jedynie zapychać nasz deck. Gra, co prawda, daje także opcję jego uszczuplania, ale tylko na niektórych polach lub przy użyciu akcji specjalnych. To wszystko oceniam na duży plus. Dodatkowo kolejnym atutem tego tytułu jest skalowanie. Na początku jest łatwo, ale „im dalej w las”, tym przebycie przez północnoamerykańską dżunglę staje się trudniejsze i wymaga posiadania lepszych kart.

Spróbuj zatrzymać przeciwnika

Zabrakło mi tylko jednej rzeczy, a mianowicie większej interakcji. W tym przypadku aż się prosi o wprowadzenie akcji przeszkadzających innym graczom. Jedynie, co możemy zrobić, to w pewien sposób zablokować przeciwnika, ponieważ, według zasad, na jednym heksie musi być tylko jeden pionek. Wtedy należy dobrze obserwować oponentów i sprawdzać co kupują oraz w którą stronę prawdopodobnie się wybiorą.

Jesteśmy w dżungli

Klimat w Wyprawie do El Dorado jest obecny, ale nie aż tak bardzo jakbyśmy chcieli. Wprawdzie każda karta ma swoją ilustrację i tematyczne nawiązanie, jednak bardziej skupiamy się na dotarciu na metę jako pierwsi. Mimo wszystko uważam, że dzięki świetnej grafice możemy odrobinę poczuć się jak hiszpańscy konkwistadorzy poszukujący złotego miasta.

Wyruszajmy po złoto całą rodziną

Wyprawa do El Dorado to z pewnością dobry tytuł familijny, jak i wstęp dla początkujących planszówkowiczów. Proste zasady, ładna oprawa graficzna zachęcają do rozpoczynania jednej partii za drugą. Dużym atutem gry jest jej regrywalność, a liczba kombinacji ułożenia terenu jest na tyle spora, że daje dużą swobodę w budowaniu własnych, fantazyjnych tras. Jedyne, czego nam potrzeba, to dużego stołu, bowiem gra zajmuje trochę miejsca. Nasza Księgarnia postawiła na coś bardzo dobrego, w co zdecydowanie warto zagrać.

Ocena: 9/10
Za grę dziękujemy wydawnictwu Nasza Księgarnia.
Dyskusja