Karciana gra w kości – recenzja gry karcianej „Punto”

Dowody na to, że ludzie grali w kości można znaleźć w licznych wykopaliskach sprzed tysięcy lat. Od zarania dziejów całe społeczeństwa lubiły hazard i zabawę, a kolejne wersje gry małymi sześcianikami z cyframi na bokach zapewniały rozrywkę następującym pokoleniom. Tym razem przyszedł czas na karcianą wersję kości, czyli Punto. Czy ta nowa, mała gra będzie godnym następcą poprzedników?
Jak wyglądają współczesne kości?

W małym, zgrabnym pudełku znajduje się instrukcja oraz 72 kwadratowe karty – po dwie sztuki o wartościach od 1 do 9, w czterech kolorach. Na początku rozgrywki każdy z graczy, w zależności od ilości uczestników (od dwóch do czterech), otrzymuje komplet kart w jednym kolorze (przy pełnym składzie), jeden zestaw plus sześć losowych kart (przy trzech) lub dwa całe komplety w starciu dwuosobowym. Po przetasowaniu i ułożeniu swoich stosów rewersami w górę, rozpoczyna się rozgrywka. Gracze będą umieszczali swoje karty na planszy tak, że kolejne umieszcza się obok lub na tych już tam się znajdujących. Jeśli chce się zakryć kartę, należy to zrobić inną, o wyższej wartości. Nie można też nigdy stworzyć kwadratu większego niż 6×6 kartoników. Kiedy komuś uda się ułożyć linię (w poziomie, pionie lub po skosie) o długości 4 lub 5 kart w jednym kolorze (w zależności od liczby osób), wygrywa pojedynek. Zwycięzca odrzuca swoją kartę o najwyższej wartości, a następnie przygotowuje się kolejny pojedynek i zabawa ponownie się zaczyna. Wygranym zostaje ten, kto zatriumfuje w dwóch rundach.

Punto umożliwia również grę drużynową w zespołach dwuosobowych.

Czy warto tasować kości?

Punto, czyli nowa gra wydawnictwa Rebel, to prosta karcianka, której banalne zasady pozwalają na zabawę z niemal dowolnym towarzystwem i w prawie dowolnym wieku. Szybka akcja i ciągłe zmiany na planszy sprawiają, że dynamiki nie można jej odmówić, jednak z drugiej strony powtarzalność ruchów w pewnym momencie może doprowadzić do lekkiego znużenia. Konieczność dobierania losowych kart i dostosowywania do sytuacji na planszy poniekąd wymusza konieczność myślenia i przewidywania ruchów przeciwników, niemniej skoro przeciwnik dobierze inną losową kartę, działania i ich skutki i tak są niekoniecznie adekwatne. Przypomina to trochę symulację gry strategicznej, w której losowość walczy z myśleniem, aczkolwiek ich wzajemne proporcje sprawiają, że żaden z elementów nie wygrywa. To niby dobrze, jednak jednocześnie sprawia, że podczas rozgrywki za mało jest główkowania jak na grę poważną, natomiast jak na tytuł imprezowy za dużo tu jednostajności.

Punto zawiera warianty dla dwóch, trzech i czterech osób, wszystkie one posiadają swoje wady i zalety. Każda z wersji ma trochę inny charakter, więc można znaleźć swoją ulubioną. Przy dwóch uczestnikach gra staje się bardziej monotonna, jednak bardziej logiczna. Przy trzech czy czterech zyskuje nieco dynamiki, ale element planowania swoich ruchów jeszcze bardziej traci na znaczeniu. Posiadanie losowych kart w wariancie trzyosobowym sprawia, że gracz ma mniejszą kontrolę nad swoimi poczynaniami.

Jak się prezentuje malutka gra?

Podsumowując – zaletami Punto są niewątpliwie jakość wykonania (zgrabna, metalowa puszka i dobrej jakości, czytelne karty), proste zasady oraz niska cena. Wadą jest to, że jak na grę logiczną, zawiera mało logiki. Szkoda, gdyż dzięki kompaktowym rozmiarom mogłaby być zabierana niemal wszędzie. Nie można powiedzieć, że jest to gra zła. Jest po prostu lekko nużąca przy dłuższej rozgrywce i przez symulację strategii ma problem z utrzymaniem uwagi graczy. Dla tych, którzy szukają nowej wersji domina, lub lekko bardziej skomplikowanej wersji klasycznego „kółka i krzyżyka”.

Za grę dziękujemy wydawnictwu Rebel.
Dyskusja