Zbierasz lajki? – recenzja gry karcianej „Nosedive”

Ci z was, którzy mieli okazję oglądać serial Black Mirror, z pewnością pamiętają odcinek, w którym to społeczeństwo ocenia siebie nawzajem za pomocą aplikacji w dosłownie każdej sytuacji – czy to przy kupnie kawy, czy powiedzeniu „Dzień dobry”. Średnia wszystkich otrzymanych gwiazdek decydowała o pozycji danej osoby, a zatem jednocześnie otwierała przed nią lub blokowała możliwości, chociażby kupna domu w określonej dzielnicy.

Wydawnictwo Rebel.pl wydało karciankę, Nosedive, opartą na tym właśnie motywie. Czy jesteście gotowi odpalić aplikację i nazbierać trochę lajków?

Kod aplikacji

Gra mieści się w dość niewielkim pudełku. Tak naprawdę, gdyby nie plansza, mogłoby ono być jeszcze mniejsze, ponieważ komponentów nie ma tak wiele. Elementy Nosedive to: wspomniana plansza, sto osiem kart stylu życia, sześć pionków, trzy żetony dodatkowego doświadczenia, żeton influencera i instrukcja. Do gry będzie nam również potrzebna darmowa aplikacja, którą ściągniecie ze swojego Store’a.

Plansza ma wymiary około dwudziestu na dziesięć centymetrów i została wykonana z grubego kartonu, zatem nie ma prawa się zniszczyć. Zresztą, przez całą rozgrywkę będzie po prostu leżała na stole. Takiej samej jakości są wspomniane żetony. Pionki, w sześciu różnych kolorach, stworzono z plastiku, z kolei karty są niestety cienkie. Podczas gry będziemy je trzymać na ręce, układać w kolumnach, zbierać ze stołu – takie czynności mogą sprawić, że szybko i łatwo się pogną.

Estetycznie Nosedive stawia na minimalizm. Zarówno plansza jak karty są pozbawione zbędnych ozdobników, dominują pastelowe kolory i pojedyncze symbole. Nie uważam tego za minus, bowiem całość jest schludna i prezentuje to, co najważniejsze, nie rozpraszając graczy niepotrzebnymi dodatkami. Zresztą gra opiera się na „nowoczesnej przyszłości”, a przecież nowoczesny styl taki właśnie jest.

Obsługa smartfona

Reguły gry są w zasadzie bardzo proste. Najpierw musimy się do niej przygotować oraz, jak wspomniałam, ściągnąć aplikację, która jest w tym wypadku niezbędna. Rozgrywka składa się z trzech run, podczas których występują dwie fazy – stylu życia oraz doświadczenia.

W pierwszej z nich najpierw influencer dobiera tyle kart, ilu jest graczy i układa je zakryte na stole, rozpoczynając osobne stosy. Następnie decyduje, które dwie z nich odkryje. Teraz każdy gracz może rozegrać trzy tury. Podczas nich przesuwa on swój pionek po planszy, wybierając odpowiednie pola i wykonując opisaną na nich akcję – może zatem, na przykład, dobrać dwie zakryte karty na rękę lub dołożyć jedną, zakrytą, na wybranym stosie. Jeśli dana osoba chciałaby postawić swój pionek w miejscu zajętym przez innego uczestnika, musi mu „zapłacić”, oddając jedną kartę z ręki. Gdy trzy tury zostaną rozegrane, uczestnicy zbierają wybrane przez siebie stosy, w kolejności od gracza z najniższym wynikiem, do tego z najwyższym. Karty kładą, odkryte, przed sobą.

W fazie doświadczeń będziemy korzystać z aplikacji. Najpierw zaznaczamy, który z użytkowników posiada kartę podwójnej straty (każdy minus liczy się razy dwa), lub żeton dodatkowego doświadczenia, dzięki któremu mamy jedną więcej opcję do wyboru. Następnie, zgodnie z instrukcjami na ekranie, uczestnicy po kolei otrzymują telefon do ręki (uwaga! Do rozgrywki potrzebne jest tylko jedno urządzenie) i z przydzielają wyświetlone opcje do swoich rywali. Opcje mają formę statusów z Facebooka, na przykład „Ten moment, kiedy ktoś cię pyta, czy ostatnio więcej ćwiczysz”, a my decydujemy o tym, komu go wyświetlić. Wszystko odbywa się w tajemnicy. Kiedy gracze wykonają to zadanie, przychodzi czas oceniania. Każdemu z nich wyświetla się tyle statusów, ilu ma rywali, jednak nie wiadomo, który z nich należy do kogo. Po zapoznaniu się z opcjami, należy wybrać tę, która podoba nam się najbardziej (zaznaczamy przy niej „łapkę w górę”) oraz tę najmniej ciekawą („łapka w dół”). Decyzje odbywają się jawnie, jednak nie można komentować ani wyborów decydującego gracza, ani statusów. Gdy wszyscy już to zrobią, aplikacja obliczy wynik.

Po pokazaniu się nowych wyników, żeton influencera wędruje do osoby z najwyższą oceną, a karty wyłożone w poprzedniej fazie karty stylu życia trafiają do rąk graczy.

Gra kończy się po rozegraniu trzeciej rundy. Punkty liczy się w następujący sposób: najpierw z ręki odrzucane są karty z liczbą gwiazdek przekraczającą naszą ocenę (jeśli mamy ocenę 3,1, odrzucamy karty z 4 i 5 gwiazdkami). Pozostałe gwiazdki liczą się jako punkty – jeden symbol to jedno oczko do góry. Następnie otrzymujemy po dwa punkty za każdy zestaw, składający się z jednej karty domu, jednej pracy i jednej społeczności. Na koniec umniejszamy swój wynik o tyle, ile mamy kart „Tracisz jeden punkt”. Wygrywa osoba z najwyższym wynikiem.

Warto instalować?

Nosedive z pewnością będzie gratką głównie dla fanów serialu Black Mirror. Przekształcenie motywu z jednego odcinka serii w formę planszówki wydaje się być ciekawym pomysłem. Sama gra jest wręcz banalnie prosta i w dużej mierze opiera się też na szacowaniu swoich możliwości. Zbierając stosy kart w trakcie fazy stylu życia musimy nie tylko brać pod uwagę naszą ocenę, która przecież może się zmienić, ale także pamiętać, że część z nich jest zakryta, a tam mogą kryć się minusowe punkty. Często nie warto po prostu „rzucać się” na blankiety z czterema czy pięcioma gwiazdkami, bowiem, na przykład – przy grze trzyosobowej osiągnięcie pułapu powyżej 4,5 jest niewykonalne.

W Nosedive warto także grać z osobami, które dobrze się zna – pomaga to w podjęciu decyzji, jaki status należy pokazać któremu graczowi. Mając na uwadze ich poczucie humoru czy różne zmienne, mogące wywoływać określone skojarzenia, łatwiej jest trafić i otrzymać „łapkę w górę”.

Samo obliczanie wyniku przez aplikację niekiedy okazuje się być frustrujące. W ciągu sekundy można spaść z oceny 4,2 na 2,9, gdy wszystkie nasze statusy otrzymają „łapkę w dół”, a dodatkowo jeszcze mamy kartę Podwójnej straty. Z jednej strony plusem jest to, że wszystko może obrócić się o sto osiemdziesiąt stopni i nawet gracz z najniższym wynikiem ma szansę zostać influencerem, z drugiej – osoby nastawione na sukces bardzo się zdenerwują.

Tak naprawdę, bardzo duża część rozgrywki jest poza naszą kontrolą. Zdecydowana większość stosów składa się z zakrytych kart, zatem nie mamy wielkiego wpływu na gwiazdki, które zbieramy. Nasza uwaga skupia się również na telefonie, gdzie wszystko zależne jest od tajemniczego algorytmu oraz statusów, jakie mamy do wyboru. Są one bowiem losowe i czasem pojawiają się tak nieciekawe opcje, że cudem jest nie otrzymać od każdego rywala minusa.

Może trochę to jak w życiu – raz jesteś na szczycie społecznej drabiny, by za chwilę upaść z hukiem na dno…

Za grę dziękujemy wydawnictwu Rebel.
Dyskusja