Czy magia istnieje? – recenzja książki „Imię Boga”

Czy magia istnieje? Czy duchy mogą ukazać komuś przyszłość? Czy coś, co się już wydarzyło musi się jeszcze raz wydarzyć? Czy zmiana chociaż jednego elementu może zmienić całą przyszłość? Czy można uciec od swojego przeznaczenia? Na te wszystkie pytania odpowiedź można znaleźć w książce Michała Dąbrowskiego “Imię Boga”.

Książka przedstawia historię młodego lekarza Ethona, który pragnie dowiedzieć się skąd biorą się choroby. Razem ze swoim przyjacielem Lheiamem prowadzi nielegalne badania nad istotą chorób pod wodzą swojego mistrza Thanila. Kiedy spóźniony na wykład spotyka niezwykłą kobietę Lori, jeszcze nie wie, że razem z nią są częścią wielkiej intrygi związanej z walką o władzę nad miastem.

Propozycja Dąbrowskiego jest dopracowana niemal do najmniejszego szczegółu. Z początku fabuła wydaje się chaotyczna, przeplatają się historie z trzech różnych punktów widzenia i łatwo się w tym wszystkim pogubić. Jednak im dalej zagłębiamy się w akcję, wszystkie wydarzenia, nawet te ,które wydawały się nieistotne, tworzą spójną całość, nabierają nowego sensu i przedstawiają historię z zupełnie innej strony. Trudno oderwać się od książki, a po zakończeniu lektury pozostaje ogromny niedosyt.

“Imię Boga” to książka nieprzewidywalna. Pełna jest różnych zwrotów akcji, mniej lub bardziej zaskakujących, dlatego trudno przewidzieć jej zakończenie. Fabuła jest niezwykle dopracowana. Autor nie pozostawia nas bez odpowiedzi na wszelkie pytania, które mogą pojawić się w trakcie lektury. Zaskoczyć może też fakt jak całość jest niezwykle ze sobą powiązana i dopasowana. Nie ma żadnych fragmentów, które nie pasują do całości. A nawet jeśli się nam tak wydawało, później wszystko zaczyna nabierać nowego sensu.

Dąbrowski napisał bardzo dobrze swoich bohaterów. Nie są to płytkie postacie, tylko osoby z krwi i kości, w których uczucia, marzenia, wypowiedzi i zachowanie jesteśmy w stanie uwierzyć. Bohaterowie nie są nudni czy znacząco przewidywalni, co czyniłoby lekturę strasznie nużącą. Ciekawym zabiegiem jest prowadzenie narracji z poziomu dwóch bohaterów dzięki, czemu można poznać o wiele więcej szczegółów niektórych wydarzeń czy spojrzeć na daną sytuację z różnych punktów widzenia. Dodatkowo dopełnienie stanowią fragmenty z perspektywy nieco mniej ważnych postaci, jednak wciąż istotnych dla całej fabuły. Książkę buduje wiele postaci i nawet bohaterowie drugoplanowi czy trzecioplanowi nie są płascy i wnoszą dużo różnych kwestii do całej akcji.

Sama książka napisana jest całkiem prostym językiem, bez żadnych błędów czy pomyłek, dlatego nic nie stoi na przeszkodzie w zagłębianiu się w akcję. Dużą zaletą książki jest z pewnością fakt, że autor oszczędził nam rozległych opisów i długiego wprowadzania w akcję, co upodobali sobie pisarze fantastyki. Postawił on raczej na drobne wtrącenia w rozmowach czy rozmyślaniach bohaterów, które dopowiadają ich historię, informują dlaczego ktoś postąpił właśnie tak, a nie inaczej w danym momencie.

Dużą zaletą jest również fakt, że wątek miłosny nie gra tutaj głównych skrzypiec, a cała reszta jest tylko po to, żeby miał jakieś tło. O wiele przyjemniej czyta się książki, które poza wątkiem miłosnym dają czytelnikowi wartką akcję, intrygi, bijatyki, uczty i wszystkie inne interesujące dodatki. “Imię Boga” to tak wiele dobrze napisanych wątków, że z pewnością każdy znajdzie w książce coś, co go zainteresuje.

“Imię Boga” to książka dopracowana do najdrobniejszego szczegółu. Trudno jest znaleźć cokolwiek do czego można się przyczepić. Choć objętość może nie zachęcać do zapoznania się z jej treścią, zdecydowanie warto się przełamać. Fabuła wciąga tak niesamowicie, że nie można się od niej oderwać, a po przeczytaniu uderza w nas uczucie satysfakcji z powodu przeczytania tak dobrej książki oraz żalu, że to już koniec i długo przyjdzie nam czekać na kontynuację losów Ethona i Lori.

Dyskusja