Podłóż komuś świnię! – recenzja gry „Stwory z Obory”

Znowu się pojawiły, monstra wszelakie, które zakłócają spokój mieszkańcom. Trzeba wezwać jakiegoś ubijacza potworów, co to by raz na zawsze ich przepędził. Ale chwila, chwila, gdzie ich posiało? No tak, nie ma komu robić. Gienek! Łap za widły, mamy kilka szkarad do wytropienia.

Waszą wioskę napadły potwory i, jakby to powiedzieć, nie ma znikąd pomocy. Wszyscy dzielni wojownicy porzucili swój fechtunek i słuch o nich zaginął, dlatego jedyna nadzieja jest w was, prostych mieszkańcach ze wsi. W tej jakże strasznej sytuacji potraficie jednak dostrzec pewną zaletę. Temu, komu uda się wybić, jak najwięcej monstrów przypisana zostanie chwała i sława do końca życia. Nic i nikt, nawet sąsiad zza miedzy, nie stanie na waszej drodze ku wiecznemu uznaniu. Nie cofniecie się przed niczym, nawet jeśli mielibyście sami przebrać się za stwora! Wygra ten, kto jako pierwszy zdobędzie siódmy punkt sławy.

W Stworach z Obory o sławę zawalczy od dwóch do pięciu dzielnych wieśniaków. Za tytułowe stwory przebiorą się dzielni śmiałkowie w wieku od trzynastu lat, a cała batalia z upiorami potrwa około trzydziestu minut. W pudełku znajdziemy sto dziewięć kart, a wśród nich dziesięć kart postaci, osiemnaście Targowiska, czterdzieści trzy Wioski, trzydzieści sześć Gościńca oraz jedną kartę zagrywki i kartę pomocniczą. Ponadto w rozgrywce wykorzystamy sto osiem żetonów zdrowia, sławy i miedziaków, a także kość. Komponenty prezentują się solidnie, grubość kart sprawia, że te nie wyginają się w rękach, dzięki czemu przetrwają niejeden najazd potworów. Żetony są zaskakująco małe, ale to zupełnie nie przeszkadza w rozgrywce, bardziej uważałabym, aby nie trafiły w ręce młodszych graczy, ze względu na to, że można je łatwo pogubić. Jedyne, co mnie zastanawia, to rozmiar pudełka. Wydaje mi się stanowczo za duży, tym bardziej, że komponenty zdecydowanie zmieściłyby się w jednej trzeciej jego wielkości.

Ruszamy na potwory!

Ze względu na imprezowy charakter gry, jej przygotowanie zajmie dosłownie minutę. Na środku stołu należy rozłożyć talie Targowiska, Wioski i Gościńca, dokładnie w takiej kolejności. Rewersy na kartach nie są podpisane, ale za to posiadają symbole oraz zestawione razem powinny stworzyć „krajobraz”. Następnie kładziemy kartę zagrywki tworząc Pole Walki. To w tym miejscu będziemy kłaść karty potworów. Teraz kolej na naszych dzielnych śmiałków. Każdy gracz otrzymuje dwie losowe karty z postaciami i wybiera jedną z nich, a drugą kartę odwraca tworząc tym samym statystyki postaci, gdzie umieszcza już na starcie jeden żeton sławy w dowolnie wybranym miejscu oraz trzy żetony życia u dołu karty. Wieśniacy co prawda nie posiadają pełnego mieszka ze złotem, na ten będą musieli zapracować, ale otrzymują miedziaka na zachętę. Rozdajemy graczom po cztery karty z talii Wioski i jesteśmy gotowi do walki!

Czytaj także:Wywiad z Tomkiem Bolikiem, autorem gry Stwory z Obory

Zbychu! Widłami, widłami go!

Stwory z Obory to zdecydowanie tytuł przeznaczony na większą ilość graczy, dlatego śmiało mogę stwierdzić, że najwięcej przyjemności z rozgrywki będziemy czerpać przy cztero- i pięcioosobowym składzie. Podrzucanie sobie świń, i to dosłownie!, przy partii w dwóch graczy nie jest tak zabawne i satysfakcjonujące, mamy wtedy też większą kontrolę nad tym, co się dzieje nad stołem, a w tym tytule kontrola nie jest wskazana.

Zasady są bardzo proste, dlatego powinny spodobać się zwłaszcza miłośnikom imprezówek oraz graczom preferującym nieco mniej skomplikowane zasady. Tura gracza opiera się na trzech krokach. Na początku możemy zakupić nową broń albo eliksir z Targowiska, o ile nas na to stać, a następnie dobieramy kartę z Wioski, która pomoże nam w walce z potworem, albo okaże się przydatna przeciwko rywalom. Ostatnim krokiem jest dobranie karty z Gościńca, czyli źródła upiorów wszelakich, a następnie zagranie jej, jednocześnie deklarując chęć podjęcia walki z potworem lub zlecenie ubicia go komuś innemu. Niezależnie na jaki krok się zdecydujemy, musimy przygotować się na atak ze strony przeciwnika, który nastąpi od razu, gdy zdecydujemy się ubić potwora, lub później, gdy ogłosimy na niego zlecenie. Tytuł przepełniony jest interakcją między graczami, ale utrzymany w żartobliwym tonie, dlatego po skończonej partii nie powinna ucierpieć żadna przyjaźń.

W grze występuje duża losowość w postaci walki polegającej na rzucie kością oraz dobieraniu kart z talii Gościńca, ponieważ nigdy nie wiemy, z kim przyjdzie nam się zmierzyć. Oczywiście na ostateczny wynik boju jesteśmy w stanie wpłynąć dzięki kartom Wioski, których możemy zagrać dowolną ilość z ręki, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Wciąż warto podkreślić, że nie jest to tytuł dla graczy preferujących kontrolę nad stołem.

W Stwory z Obory zagramy pewnie niejeden raz, ponieważ na regrywalność tytułu wpływa tekst na kartach tworząc zabawny klimat nawiązujący do Wiedźmina Sapkowskiego oraz Jakuba Wędrowycza Pilipiuka. Oczywiście z czasem karty nam się oczytają, jednak zabawa z rozgrywki wciąż pozostanie. Dlatego jeśli jeszcze się zastanawiacie, czy warto poznać Stwory z Obory to podpowiem wam, że koniecznie!

Za grę dziękujemy wydawnictwu Muduko.
Dyskusja