„Stwory z Obory” – wywiad z autorem gry

Szanowne Bestie i inne, puchate Maszkary, dziś przychodzimy do was z wywiadem z autorem nietuzinkowej i bardzo sympatycznej gry Stwory z Obory!

Jest to gra karciana, w której gracze wcielają się w żądnych sławy wieśniaków, planujących ubić czyhające na osadników potwory. Nie każdy wieśniak jest w stanie pokonać stwora, dlatego nierzadko będzie trzeba korzystać z podstępu. Aby zdobyć wymarzone siedem punktów sławy, można podążać różnymi drogami – zbroić się na potęgę i rzucać wyzwanie mocarnym przeciwnikom, kupować punkty, wystawiać zlecenia lub zagrywać karty pułapki. Emocje, również te negatywne, sięgają zenitu. W efekcie okazuje się jednak, że aby pokonać potwory, wystarczy nieco samozaparcia oraz przyzwoita znajomość obsługi wiejskich utensyliów. Stwory z Obory to dynamiczna, przezabawna gra karciana, naładowana negatywną interakcją i klimatami wiejskimi.

Zapraszamy zatem do wywiadu z przesympatycznym Tomaszem Bolikiem, autorem tego tytułu!

Kamil Żółkiewicz: Jaka była inspiracja do stworzenia gry? Czy było to na zasadzie bodźca – wydarzenia, które sprawiło, że powiedziałeś sobie „robię to”?

Tomasz Bolik: Jeśli mowa o inspiracji, to na pewno muszę wspomnieć hobbystyczne książki brata Szymona, które nakreśliły świat wiejskiego fantasy, polecam Troliki – ubaw po pachy. Zapytany raz o sugestie/pomysły wpadłem na pomysł wiejskich zabójców bez kodeksu. Natomiast do tworzenia gier ciągnęło mnie od jakiegoś czasu. Na początku myślałem o grze komputerowej. Powstało nawet grywalne demo, które niejako zahacza o świat i stylistykę Stworów z Obory. Później dopiero zorientowałem się, że dla grafika najciekawszym wyzwaniem będzie gra planszowa, dużo bliższa mojej profesji. Nie było tutaj „bodźca-wydarzenia”, pomysł powoli dojrzewał. Po wymyśleniu zarysu mechaniki, ruszyłem z pracą.

Zdjęcie: materiały prasowe, wydawnictwo Muduko

KŻ: Dlaczego zdecydowałeś się na bajkowy motyw oprawy graficznej swojej gry?

TB: Myślę, że jest to mój styl. Zresztą charakter gry jest na tyle rubaszny, że nie wyobrażam sobie bardziej realistycznej oprawy. Stwory z Obory to pewnego rodzaju satyra świata fantasy.

KŻ: Dlaczego Stwory z Obory? Czy jesteś w stanie wytłumaczyć tytuł? Dlaczego właśnie na taki?

TB: Nad tytułem myślałem długo, była nawet ankieta w internecie na ten temat. Pomysł pojawił się nagle, kiedy nie miałem już nadziei na żaden chwytliwy i oryginalny tytuł. Stwory z Obory oddają wiejski klimat gry, obrazują tematykę i się rymują. Czego chcieć więcej? Poza tym wygrały w ankiecie ;).

Zdjęcie: materiały prasowe, wydawnictwo Muduko

KŻ: Czy masz już pomysły na kolejne gry planszowe? Czy możesz zdradzić chociaż trochę o swoich planach czy to wielka tajemnica?

TB: Nie ukrywam, że liczę na rozwinięcie tematu Stworów z Obory. W jakiej formie? Tego do końca sam nie wiem, choć mam kilka pomysłów. Teraz wszystko zależy od graczy. Gra dopiero co pojawiła się na rynku i czekamy na odbiór. Mogę zagwarantować, że jeśli naród zapragnie więcej stworów, to je dostanie :).

KŻ: Jaka była największa trudność podczas tworzenia Stworów z Obory i dlaczego?

TB: Tutaj pewnie każdy twórca gier odpowie tak samo – zbalansowanie mechaniki gry. Wymaga to wielu testów. Czasem niektóre pomysły trzeba całkowicie przebudować albo usunąć i opracować coś zupełnie nowego. Gra musi być przystępna i dawać radość, zamiast irytować. Jest to trudne zadanie do spełnienia.

Zdjęcie: materiały prasowe, wydawnictwo Muduko

KŻ: Jak długo trwał proces twórczy? Co zabrało Ci najwięcej czasu?

TB: Gdyby liczyć od samego początku, to 3 lata. Jednak podczas tych trzech lat było kilka długich przerw, które pozwalały wrócić do tworzenia z świeżym umysłem i spojrzeć na wszystko z dystansem. Grę tworzyłem hobbystycznie, więc miałem komfort czasowy, nie czułem presji. Tworzyłem, kiedy miałem na to ochotę. Myślę, że to bardzo istotne. Najwięcej czasu zajmują chyba testy ze względu na swoją charakterystykę. Na drugim miejscu jest oprawa graficzna, nasiedziałem się swoje przy komputerze.

KŻ: Jakie są trzy największe zalety Stworów z Obory?

TB: 1. Nie czekamy na swoją turę. Osobiście nie cierpię gier, gdzie każdy sobie rzepkę skrobie i oczekując na swoją turę, możemy wyjść do sklepu po kilo kartofli. W Stworach z Obory trzeba być zawsze czujnym. Punkty często zdobywamy poza własną turą.

2. Gra jest nieprzewidywalna. Mimo że jestem twórcą, gra wiele razy mnie zaskoczyła. Nieraz moje perfidne plany legły w gruzach. Będąc na dnie, możesz się odbić i wygrać. Zawsze jest szansa na zwycięstwo w walce, nawet tej najtrudniejszej, choć czasem wymaga to trochę szczęścia.

3. Humor. Gra pełnymi garściami czerpie z lokalnego folkloru. Cieszy mnie, że mogę kogoś rozbawić przez ilustrację lub opis. Moja dwuletnia chrześnica uwielbia oglądać karty Stworów. Biegnąca w moją stronę, z talią kart i krzycząc „Łujek, Opowiadaj!”, stanowi dla mnie najlepszą recenzję :).

Zdjęcie: materiały prasowe, wydawnictwo Muduko

KŻ: Jeśli miałbyś zacząć tworzyć Stwory z Obory jeszcze raz, czy byłoby coś, co chciałbyś zrobić inaczej? Co to takiego i dlaczego?

TB: Może zabrzmi to nie najlepiej, ale chyba nic bym nie zmienił. Uważam, że na tę chwilę zrobiłem wszystko, co w mojej mocy. Gra jest skończona i jestem z niej zadowolony. Musielibyście zadać to pytanie za rok albo dwa.

KŻ: Co sprawiło, że zainteresowałeś się grami planszowymi?

TB: Muszę się przyznać, że w planszówki wciągnęła mnie żona. Wcześniej grałem z kolegami w papierowe RPGi. Miałem tylko jedną planszówkę w kolekcji – Magiczny Miecz. Już wtedy rysowałem własne karty i plansze. Pamiętam też, że we liceum rysowaliśmy z kumplem na lekcjach durną karciankę pod wdzięcznym tytułem – Bimbergame. Teraz sobie uświadomiłem, że były to moje pierwsze kroki jako twórcy gier :).

KŻ: Jakie jest Twoje największe marzenie odnośnie gier planszowych?

TB: Czekam, aż Netflix zabierze się za Stwory z Obory 😀 … A tak poważnie, to dopiero co je spełniłem – wydałem własną grę z własną oprawą graficzną. Musiałbym się zastanowić nad nowym marzeniem w tej dziedzinie.

Zdjęcie: materiały prasowe, wydawnictwo Muduko

 

O Stworach z Obory więcej przeczytacie TUTAJ.

Dziękujemy wydawnictwu Muduko za umożliwienie przeprowadzenia wywiadu, z pewnością będziemy śledzić dalsze poczynania Tomka Bolika i wy też powinniście!

Dyskusja