Po milczeniu dojdzie wylewu tłumionych emocji – recenzja ksiązki „Milczenie”

Po tytule czasami można spodziewać się wiele. Każdy zawsze ma swoje wyobrażenia, które rodzą się na skutek szybkiego bodźca. Z reguły pierwsze co rzuca się w oczy to właśnie tytuł, później trafiamy na opis książki. Czasami może mieć miejsce jeszcze lektura pierwszej strony. Teraz można zadać jedno ważne pytanie, czy „Milczenie” ma cokolwiek wspólnego z ciszą? Otóż właśnie nie. Po milczeniu prędzej, czy później na pewno dojdzie do wylewu wszystkich tłumionych w sobie emocji. Do tego dochodzi właśnie na łamach stron Tima Lebbona.

Ludzie nie są w stanie sobie z nimi poradzić w żaden sposób. Odpadają one kogokolwiek i zjadają. Jeśli ciało zostanie niedojedzone, wtedy w szczątkach składają one jaja po to, aby młody miot miał pożywienie tuż po wyjściu na świat. Bardzo trudno z nimi walczyć. Są małe – mniej więcej gabaryty psa – i do tego jest ich bardzo dużo. Są bardzo szybkie i zwinne, dlatego zanim je dobrze zobaczysz, będą już przy Tobie.

Powieść opowiada o prawdziwej tragedii. Okropne potwory pojawiają się w Europie. Nikt nie potrafi się z nimi uporać. Czas ucieka, a można je znaleźć w coraz to kolejnych miejscach. Jest to bardzo krótki zarys wyzwania, jakie podejmuje Tim Lebbon. Autor wychodzi obronną ręką w zmaganiach z całym złem obecnym na kartach jego dzieła. Prowadzenie akcji pozwala nie tracić żadnego wątku. Wszystko wiąże się w logiczną całość i nie ma żadnych znaków zapytania odnoszących się do słuszności wprowadzenia określonych wydarzeń w książce.

Jak wygląda kwestia języka? Tim Lebbon na szczęście nie chce być malarzem słowa i idzie w kierunku przesadnie dużych opisów. Jest to bardzo dobra decyzja jakiej dokonał autor, ponieważ wielu twórców w tym zakresie nie ma wystarczających umiejętności opisowych, aby się na takie zabiegi decydować. Bardzo często efektem takich starań jest później jedynie dziwaczność i śmieszność. Jest to owoc braku pomysłu na coraz to dokładniejszy opis. Jednak tego nie zastaniesz w przypadku milczącej propozycji Tima. Wszystko tutaj ma takie rozmiary, jakie powinny być.

Co jest największym wyzwaniem dla pisarzy z tego nurtu? Unikanie przewidywalności. Bardzo trudno jest o taką konstrukcję dzieła, aby trzymało ono do ostatniego wyrazu w napięciu. “Milczenie” czyta się z dużym skupieniem i zaciekawieniem. Autor dodał do swojej książki, wiele elementów, które sprawiają, że czytanie wynika z najzwyklejszej chęci. Interesujące kreacje postaci, gra charakterów, która pozwala odnaleźć tam siebie – to jak Ty zachowałbyś się podczas katastrofy. Dodatkowo Tim Lebbon okazuj się bardzo pomysłowym autorem o bardzo dużej wyobraźni, co widać bez dwóch zdań po świecie przedstawionym.

Zagrożenia w życiu przychodzą nieoczekiwanie. Wtedy pojawia się natłok myśli, którego skutkiem jest wiele pytań. Odpowiedź bardzo często przychodzi po czasie. Jak przetrwać? Czy będzie dobrze? “Milczenie” nie ma nic wspólnego z ciszą. Jest to bowiem ogromna rozpacz i wołanie o pomoc. Nie znajdziesz tutaj żadnej innej postawy związanej z katastrofą. Jest tutaj panika, strach i cała reszta, którą zastaniesz zarówno tanich książkach, jak i dziełach wybitnych autorów.

Dyskusja