Tajemnica zamknięta w talii – recenzja gry karcianej „Kryminalne Zagadki: Krwawe róże”

Kryminalne zagadki zabiorą nas do XIX-wiecznej Anglii, do posiadłości samego hrabiego Ferdynanda Tudora. Jednak to nie jest zwykła wizyta, bowiem wydarzyło się tam coś bardzo strasznego. Tuż przy krzewie róż lokaj znajduje zwłoki swojego pracodawcy. Nie wiadomo, czy był to tragiczny wypadek czy może morderstwo. Kto stoi za tajemniczą śmiercią hrabiego? Naszym zadaniem będzie rozwikłać tę zagadkę, dlatego wcielimy się w dociekliwych detektywów i spróbujemy odkryć mroczną prawdę.

Ekwipunek detektywów

Karcianka została zamknięta w kompaktowym pudełku, w którym znajduje się talia oraz czerwone klipsy. Tak naprawdę to wszystko, co potrzeba do rozpoczęcia śledztwa. Ważne, aby po otwarciu gry nie przeglądać, ani nie czytać jej zawartości, ponieważ możemy w ten sposób zaspoilerować sobie fabułę i zepsuć całą zabawę. Karty zostały ponumerowane oraz poukładane według kolejności od jednego do pięćdziesięciu. Na okładce pudełka umieszczono ilustrację z bohaterami całego zamieszania oraz miejscem zbrodni. Wszystko w dość mrocznym i tajemniczym klimacie. Karty, które posłużą do odkrycia prawdy na temat zagadkowej śmierci, są duże i czytelne. Wspomniane przeze mnie klipsy, a raczej spinacze, przydadzą się na koniec dochodzenia, kiedy zostaniemy poproszeni o podsumowanie i odpowiedzenie na kilka pytań.

Poznajmy prawdę

Przed rozpoczęciem rozgrywki warto sprawdzić, czy karty są odpowiednio poukładane, według kolejności. Jednak nie wolno przeglądać ich zawartości, ani tasować talii. Kilka pierwszych kart stanowi wprowadzenie do zabawy, czyli krótkie wyjaśnienie zasad oraz kartoniki, które według odpowiedniego schematu będziemy musieli poukładać tak, aby utworzyły miejsce zbrodni. W ten sposób otrzymamy trójwymiarową makietę posiadłości hrabiego oraz jej najbliższe otoczenie.

Kryminalne Zagadki: Krwawe róże można rozegrać solo lub w większym gronie. Według instrukcji, w detektywów może się wcielić maksymalnie aż sześć osób. Śledztwo zaczynamy od dobrania na rękę kart wskazówek. Ich liczba uzależniona została od tego, ilu detektywów uczestniczy w dochodzeniu. Podczas swojego ruchu gracz pobiera tropy i zachowuje je tylko dla siebie. Może przeczytać ich tytuł i przedyskutować z zespołem, czy ta podpowiedź będzie istotna dla całego śledztwa. Jednak niedozwolone jest ujawnianie jej treści. Po krótkim zastanowieniu się i naradzie z współzawodnikami, gracz może odrzucić wskazówkę, która jego zdaniem nie wnosi nic do dochodzenia, i ją zarchiwizować, lub zagrać kartę i ujawnić ją przed wszystkimi. Jeśli zdecyduje się na tę drugą opcję, musi upewnić się, czy jej wartość podana w lewym górnym rogu jest niższa albo równa liczbie tropów umieszczonych w archiwum.

Sprawa musi zostać rozwiązana

Kiedy wszystkie karty zostaną zagrane, dochodzimy do podsumowania zebranych informacji. Gracze powinni przeanalizować śledztwo, podzielić się swoimi przypuszczeniami lub uwagami. Mogą także ujawnić, jakie wskazówki zostały przez nich zagrane lub zarchiwizowane, jednak nie przeglądając przy tym zawartości archiwum. Dlatego ważne jest zapamiętanie treści także odrzuconych wcześniej kart. Po wspólnej dyskusji i ustaleniu jednomyślnej hipotezy na temat śmierci hrabiego, detektywi przechodzą do ostatecznego podsumowania dochodzenia. Będą musieli odpowiedzieć na pięć pytań związanych ze śledztwem, włączając w to ustalenie okoliczności tego tragicznego zdarzenia. Do tego przydadzą się czerwone spinacze. Nimi należy zaznaczyć wybraną opcję, a w odpowiednim momencie wskażą, czy udało się odkryć tajemnicę tego, co tak naprawdę wydarzyło się w posiadłości. Za każdą poprawnie wybraną odpowiedź detektywi otrzymają punkty. Po podliczeniu wyniku skonfrontują swój wynik z ogólną punktacją.

Przeszukać miejsce zbrodni

To, co na samym początku mnie zaintrygowało, to trójwymiarowa makieta miejsca zbrodni. W ciekawy sposób opakowanie gry stało się jej integralną częścią. Z pewnością kilka razy podczas śledztwa przyjdzie wam spojrzeć na nią, ponieważ może zawierać istotne wskazówki dla całego dochodzenia. Makietę tworzą karty, a te zostały bardzo dobrze wykonane. Właściwie wszystkie elementy Krwawych róż są jak najbardziej w poprawne. Ładne ilustracje, przejrzyste i czytelne treści z pewnością dodają karciance wartości.

Nastąpił zwrot akcji

Warto także dodać, że podczas rozgrywki dochodzi do kilku zwrotów akcji, które ujawniają nieco więcej informacji i mogą odrobinę namieszać. Ten element z pewnością sprawia, że gra staje się dynamiczna i mamy poczucie upływającego czasu. Czy zagadka okazała się trudna? I tak i nie. Wskazówki były różne i rzeczywiście trzeba się troszkę nagłowić, które tak naprawdę są istotne w sprawie. Jednak w subtelny sposób naprowadzały na właściwy trop. Dlatego też nie powiedziałabym, że Krwawe róże są trudną grą detektywistyczną, raczej lekkim tytułem na popołudniowo-wieczorny relaks.

W pojedynkę czy w zespole?

Ja w Krwawe róże grałam wersję solo i czuję, że chyba nie wycisnęłam z tej pozycji maksimum. Przeglądałam karty, a na koniec właściwie bez większego problemu udało mi się rozwiązać zagadkę. Myślę, iż śledztwo prowadzone w grupie byłoby bardziej emocjonujące. Zwłaszcza, że grając w większym gronie nie poznamy treści wszystkich wskazówek, które w międzyczasie zarchiwizowali inni detektywi. Rozgrywka zajęła mi zdecydowanie mniej czasu niż przewiduje instrukcja. Jednak z pewnością powodem tak szybkiego rozwiązania sprawy był fakt, że prowadziłam śledztwo sama. W zespole nie zawsze detektywi będą zgodni, co okaże się dobrym pretekstem do dyskusji i spędzenia miło czasu. Dlatego nie polecam podchodzić do tej karcianki solo. I pamiętajcie – szansę na odkrycie tajemnicy śmierci hrabiego macie tylko jedną, więc lepiej zbierzcie dobry zespół i spróbujcie swoich sił w roli śledczych.

Czy to już koniec?

Jak już wspomniałam, Krwawe róże to dobra propozycja na luźne spędzenie czasu. Gra raczej nie jest dużym wyzwaniem, ale za to daje dużo frajdy podczas odkrywania tajemniczego morderstwa. Z pewnością jest to udany początek, mam nadzieję, kolejnej serii prostych i przyjemnych karcianek od FoxGames. Cała historia okazała się dość ciekawa i myślę, że miłośnicy gatunku znajdą tutaj coś dla siebie.

Za grę dziękujemy wydawnictwu FoxGames.

Dyskusja