Wubba Lubba Dub Dub! – recenzja gry karcianej „Fluxx: Rick and Morty”

Trzymasz pistolet portalowy w swojej dłoni. Intensywnie zielone przejście otwiera się przed tobą. Śmiało wkraczasz, przenosząc się odległego miejsca. Lądujesz w ciemnym pomieszczeniu, którego centrum zajmuje spory stół. Grupka graczy po kolei rzuca karty na stół mackowatymi dłońmi. Czujnie patrzą sobie na twarze, komentując półsłówkami sytuację na stole. Ściany i sufit porośnięte są dziwną naroślą. Ze strachu czujesz w przełyku gulę. Zanim ktokolwiek cię zauważy, otwierasz kolejny portal. Widzisz naszpikowaną kolcami ciężarówkę. Grupa uzbrojonych po zęby ludzi rzuca karty na maskę samochodu. Co rusz któryś odwraca się i oddaje serię z karabinu w kierunku grupy szwędających się… zombie? Nie dając sobie czasu na zastanowienie, robisz kolejny skok. Tym razem do wnętrza statku kosmicznego. Kilkoro ubranych w kombinezony poważnych ludzi nadzoruje rzędy migających kontrolek. Po gardłowym przypomnieniu któregoś z członków załogi, kapitan rzuca kartonik na środek kokpitu. Nuda. Wracasz do siebie. Widzisz, że rodzina zebrała się w całości. Tak, też grają w karty.

Fluxx to słynna seria karcianek wydawana przez Black Monk. Charakteryzuje się tym, że zasady nie są ustalone odgórnie, lecz dynamicznie zmieniają się, zależnie od sytuacji na stole. Gwarantuje to nieprzewidywalne sytuacje i zobowiązuje do ciągłego obserwowania sytuacji. Gra występuje w kilku wariantach tematycznych, nieróżniących się mechaniką. Istnieje jednak możliwość połączenia zestawów, co daje pokaźną talię i może zainteresować niektórych turbofanów gry. Dzisiaj przyjrzymy się wersji okraszonej motywem słynnego serialu animowanego dla dorosłych – Rick i Morty.

Spędziłem wiele lat świetlnych* szukając tytułu dla tego nagłówka, ale nie mogłem się zdecydować na żaden cytat

Gra trafia do nas opakowana w małe pudełko, ozdobione tytułowymi bohaterami serialu. Intensywnie zielone, jest udekorowane w tle portalem Ricka. Definitywnie rzuca się w oczy, a nie zajmuje wiele miejsca, wszak to karcianka**. Opakowanie jest poręczne i wygodne do spakowania, zatem zawsze może być pod ręką. Wewnątrz znajdziemy mnóstwo kart i instrukcję.

Kartoniki występują w pięciu wariantach, które różnią się tylko wpływem na rozgrywkę. Zasadniczy wygląd jest wszędzie taki sam – na górze nazwa karty, poniżej opis i obrazek. Grafiki są tutaj wiernie przełożone z animacji. Przedstawiają znane postaci oraz wydarzenia z serialu. Całość jest estetyczna i czytelna.

Przed wyruszeniem w drogę należy zabrać Morty’ego

Przygotowanie do gry jest bajecznie proste. Wystarczy potasować karty, rozdać każdemu po trzy sztuki, z reszty ułożyć stos i gra gotowa. Zasady rozgrywki również nie sprawiają trudności. W pierwszych turach naszym zadaniem jest dobrać jedną kartę, a następnie rzucić wybraną z ręki. Proste jak fizyka kwantowa. Lekkie zawirowanie następuje, gdy któryś z uczestników zagra kartonik Nowej Zasady***. Od tego momentu bowiem wszyscy gracze muszą stosować się dodatkowo do niej. Większość z zasad opiera się na modyfikacji liczby kart w ręce lub ich rzucania, chociaż niektóre perełki potrafią dać czadu.

Innym rodzajem kart, który jest nam dany zagrać, są Fanty. Zawsze pozytywne, trzymane w kolekcji na stole. Są one naszą drogą do zwycięstwa. Nic tak nie boli jak utrata cennych skarbusiów. No, może oprócz ich utraty na rzecz innego gracza****. Co ciekawe, w innych wersjach Fantami były przedmioty. W Fluxx: Rick i Morty – postacie z serialu. Interesujący smaczek, ale ciekawe, co by powiedzieli twórcy animacji na wieść, że ich cudowni protagoniści są uprzedmiotowiani. Specjalnym rodzajem Fantów są Zonki. Paskudne niespodzianki, które „same” wskakują do naszej puli. Mają jedną, raczej nieprzyjemną, cechę – nie pozwalają wygrać. Oczywiście da się to obejść, ale nie zawsze jest okazja.

Wśród kart możemy znaleźć jeszcze Cele. W rozgrywce może być aktywny tylko jeden. Zagrywane nowe zastępują stary. Określają one typ Fantów, jakie musi mieć gracz, by wygrać. Co ciekawe, zwycięstwo jest w takim przypadku natychmiastowe. Często zdarza się, że rozgrywka kończy się sama z siebie, zaskakując wszystkich. „Wygraniec” uśmiecha się wtedy szeroko, zapewnia wszystkich, że taki był plan i napawa się nienawistnymi uśmiechami.

Ostatnim typem kart są Akcje. Każda z nich ma indywidualne działanie z natychmiastowym skutkiem. Pozwala to na przykład dobrać więcej kart na rękę, bądź zabrać Fant przeciwnika.

Gra z wielu uniwersów

Fluxx to gra bardzo prosta w założeniach. Wyjaśnienie zasad nowemu graczowi zajmuje dosłownie parę chwil. Dodatkowo niski próg wejścia sprawia, że łatwo się w tym tytule odnaleźć każdemu, niezależnie od doświadczenia. Daje to ogromną uniwersalność, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, iż bawić się może jednocześnie od dwóch do sześciu osób. Jedynym mankamentem jest czas rozgrywki, ponieważ może on być bardzo zróżnicowany. Najkrótsze partie Fluxxa zdarzało mi się kończyć po kilku minutach. Najdłuższa trwała ponad półtorej godziny. Wprowadza to do tej produkcji olbrzymią losowość. Dla niektórych może być to spora wada, ponieważ w tej karciance nie liczą się umiejętności, lecz to, co dobierzemy. Oczywiście taki był zamiar twórców i nie ma powodów, by krytykować produkcję z tego powodu. Jest to taki przyjemny filler, który bardziej mierzy w zebranie graczy razem i danie im powodu do pośmiania się. Tematyka, którą swoją drogą odradzam najmłodszym graczom, bardzo ułatwia to zadanie.

Interakcja pomiędzy graczami głównie ogranicza się do podbierania Fantów oraz blokowania innych poprzez częste zmiany Celów. Regrywalność jest na naprawdę przyzwoitym poziomie, choć po kilku***** partiach gra staje się męcząca i nudnawa.

Podsumowując, Fluxx: Rick and Morty to typowy przedstawiciel swojej rodziny. Bardzo lekka produkcja, łatwa i przystępna. Czasami może nużyć, ale partię zawsze można zakończyć umówionym remisem, gdy przestanie nas to cieszyć. Słynna tematyka i graficzna oprawa z pewnością spodobają się fanom znanej kreskówki. Osobiście gra przypadła mi bardzo do gustu, więc z pewności spędzę nad nią długie godziny w gronie znajomych.

Ocena: 8/10
Za grę dziękujemy wydawnictwu Black Monk.

*Żart celowy.

**One z definicji nie zajmują wiele miejsca. Zazwyczaj przynajmniej.

***Nie, nie Nowej Nadziei, psychofanie. Nie to uniwersum. To, że w grze jest kosmos nie znaczy, że od razu miecze świetlne.

****Lub tego, co Rick robi dużej liczbie spotkanych wrogów.

*****Lub po jednej, godzinnej.

Dyskusja