O nim tylko szeptem – recenzja książki „Upiór Opery”

Opowieść o oszpeconym, odtrąconym przez społeczeństwo, enigmatycznym potworze to jeden z najsłynniejszych teksów kultury, choć nie ze względu na pierwowzór Gastona Lerouxa. Początkowo publikowana w fragmentach była wielokrotnie ekranizowana (m.in. przez Joela Schumachera w 2004) oraz inscenizowana, z musicalem Andrew Lloyda Webbera na czele, zyskała miejsce wśród arcydzieł literatury, a mimo wieku na… kartkach, wciąż potrafi porwać, bawić i zmuszać do zastanowienia nad kondycją ludzkości.

W sercu wydarzeń stoi tytułowy Upiór, Eryk, muzyczny geniusz, zdolny architekt i człowiek niezwykle inteligentny, a co zwykle idzie w parze i szalony, choć bardziej przez doświadczenie, krzywdę, oszpecenie i miłość, która dotknęła go obłędem najpóźniej. Postać sama w sobie staje się antagonistą, centralnym bohaterem i wreszcie ofiarą, a wychodząc poza ramy świata przedstawionego, fabuły jest także obiektem badawczym autora, wysnuwającego na bazie dociekań studium tragicznego bohatera, niejednoznacznego szaleńca, umotywowanego i okrutnego w działaniach, porzucającego tradycyjne prawa moralne. Głównie przez wzgląd, że został skrzywdzony właśnie przez ich brak.

Na Eryku wprawdzie fabuła się koncentruje, aczkolwiek to nie jedyna dramatis personæ istotna dla rozwoju opowieści. Druga rola przypada niejakiej Christine Daaé, dla której paryska opera – zaprojektowana przez Upiora – stała się wybawieniem i wreszcie spełnionym marzeniem o muzycznej sławie, zrealizowanym po trosze przez Eryka. Ona w powieści przechodzi najdłuższą drogę przemian (zarówno wewnętrznych, jak i społecznych) i to przed nią stawiane są trudne dylematy – musi wybrać między miłością, wolnością i marzeniem. Christine staje się także ofiarą swoich czasów – przez wzgląd na płeć i pochodzenie, wplątana w sieć konwenansów ma ograniczone możliwości awansu, a gdy ten wreszcie staje się realny – staje przed wyborem, który odbierze jej albo karierę, albo ukochanego.

Z tym, że w powieści nie ma tak wiele obyczaju jakby sugerowały powyższe akapity. Rozbudowane portrety charakterologiczne i codzienność bohaterów nie przyćmiewa zawiłości grozy, pełnej zagadek, suspensu, okropności i romantyzmu zabarwionego czernią. Narracje toczy się często leniwie, ospale, mimo że niektóre sceny to praktycznie czysta akcja – to i tak nie sprawia, że czytelnik usypia bądź ma ochotę przekartkować co bardziej rozpisane fragmenty, gdyż to one niesamowicie budują nastrój – gęsty, pochłaniający, odczuwalny i pobudzający wyobraźnię za sprawą sugestywnych, plastycznych opisów. Paryska opera – niejednokrotnie widziana przez czytelnika jako labirynt garderób, holów, przebieralń, składzików i setek innych tajemniczych pomieszczeń – to miejsce tętniące osobliwym życiem, barwne i magnetyzujące.

Na tym się nie kończy, ponieważ wszelkie relacje między bohaterami, ich motywacje czy postawy, a nawet uprzedzenia tworzą tu niezwykle bogatą panoramę symboliczną, z kolei pozostawione znaki i pewne tropy tylko ją urozmaicają. Czytelnik natomiast po lekturze pozostaje z głową pełną interpretacji – zastanawia się nad człowiekiem, nad ewolucją kultury i nad tym, jak wiele – nierzadko drobnych, powierzchownie patrząc błahych – czynników wpływa na sytuację i status jednostki w (mikro)świecie. „Upiór Opery” również porusza lżejsze, mniej egzystencjalne, psychologiczne, kulturowe tematy i na pewno wyróżnia się na tle podobnych powieści humorystyczną warstwą – zabawą dowcipem, słodko-gorzką ironią i zgrabnie zainscenizowanym sprzężeniem niefortunnych przypadków.

Wydanie Vespera zostało dodatkowo wzbogacone w fachowe omówienie kontekstów powieści, uzupełnione o anegdoty, historiografię, recepcję dzieła czy odniesienia do teatru. Wspomniany tekst „Torcik Opera, czyli warstwy Upiora” Doroty Babilas z Uniwersytetu Warszawskiego pozwala wnikliwiej zapoznać się z poszczególnymi znaczeniami książki.

W powieści Gastona Leroux zawarto ponadczasowe przesłanie o istocie człowieczeństwa, kulturowych statusów (oblicz) jednostki w kulturze, archetypiczne postacie i przede wszystkim aktualny temat społecznego wykluczenia. Choć takie słowa mogą kojarzyć „Upiora Opery” z literaturą trudną, głęboko symboliczną, egzystencjalną, niemniej takie elementy nie są nachalne, a sama fabuła sprawia przyjemność, angażuje i w odpowiednim miejscu trzyma w napięciu.

 

Dyskusja