Light fantasy – recenzja książki „Krew kamienia”

Arkadiusz Saulski powraca opowieścią “Krew kamienia” do zaprezentowanego w “Serce lodu” cesarstwa. Nie jest to jednak kontynuacja, ponieważ “Krew kamienia” przenosi nas w zupełnie inne ziemie cesarstwa. Książka ta funkcjonuje jako samodzielny tytuł. Fanów “Serca lodu” nie brakuje, czy kolejna opowieść o tej krainie przypadnie czytelnikom do gustu?

Po kolejnym już brutalnie stłumionym powstaniu Harlan walczący w kampanii karnej odzyskuje wolność. Radość z odniesionego zwycięstwa i zdobytych darów dla królowej towarzyszy również Nirze – dowódczyni oddziału zwiadowców wojsk Maeid. Nie trwa ona zbyt długo, ponieważ zostaje zdradzona przez pobratymców. Od śmierci ratuje ją Harlan, a przy życiu podtrzymuje ją pragnienie zemsty.

„Krew kamienia” to całkiem prosty utwór. Główny wątek stanowi zdrada i zemsta. Nie dostajemy zbyt wiele historii pobocznych. Poza poszukiwaniem sekretów i magicznych skarbów lat ubiegłych właściwie nie mamy niczego więcej. Historia jest wciągająca, ale trochę brakuje różnych niuansów i ciekawostek. Książka z pewnością zadowoli niezbyt wymagającego czytelnika, gorzej będzie już z tym, który ma nieco większe oczekiwania od literatury fantasy.

Interesująco wypada zestawienie głównych bohaterów. Nira, waleczna zwiadowczyni, ulubienica królowej, która nie ma sobie równych w posługiwaniu się łukiem. Jest to typowa bohaterka, która zrobi wszystko w imię dobra. Harlan to natomiast przestępca, który wielokrotnie łamał prawo i nie miał przy tym żadnych skrupułów. Jest on raczej antybohaterem, który po ułaskawieniu stara się zmienić swoje życie. Całkiem wybuchowa mieszanka, o której przyjemnie się czyta.

“Krew kamienia” to opowieść o wojnie, zemście i magii. Spodziewać można by się tu bogatego drugiego planu. Niestety wcale się tak nie dzieje. Poza księdzem Sethem, który pojawił się już w “Sercu lodu”, przyrodnim bratem Harlana, Lydią i jej zastępcą z lekkiej jazdy wojsk Maeid, reszta bohaterów to jedynie tło. Jednym to rozwiązanie będzie odpowiadać, inni wolą jednak bogatszy drugi plan. Mimo wszystko ciekawa, wybuchowa para, rozumiejąca się bez słów to jednak trochę za mało.

Pod względem języka nie ma żadnych większych usterek, więc książkę czyta się całkiem przyjemnie. Doza dobrego humoru, trochę powagi i emocjonalnych wypowiedzi sprawia, że przy “Krwi kamienia” można się równocześnie dobrze bawić, a nawet trochę wzruszyć. Książka wydana została w twardej oprawie z interesującą ilustracją na okładce. Zabrakło jednak więcej ilustracji w środku, co zupełnie inaczej wyglądało to w przypadku “Serca lodu”.

“Krew kamienia” jest całkiem przyjemną książką, przy której można się dobrze bawić. Mimo że jest to książka o wojnie i zemście, fragmenty o brutalnych bitwach nie przeszkadzają w zapoznaniu się z treścią. Dla miłośników gatunku to trochę za mało, ale dla mniej obeznanych czytelników z literaturą fantasy to zupełnie wystarczy.

 

Dyskusja