Ojojaj życiowe problemy – recenzja gry „Liski: Ojojanie”

Wszyscy fani puchatych, rudych stworzeń, zwłaszcza tych autorstwa Beaty Samugaj, tworzącej pod szyldem Lisie Sprawy, z pewnością ucieszyli się na wieść o zamiarze wydania drugiej edycji Lisków: Ojojania przez Rebela. Czy warto walczyć z problemami dnia codziennego z pomocą tej planszówki?
Lisia nora

W przepięknie zilustrowanym i dość sporym pudełku znajdziemy dużą, rozkładaną planszę, pięć planszetek puchaterów, czterdzieści kart ojojania, dziesięć komplikacji, dwadzieścia pięć problemów, sześć koszmarów, dwadzieścia pięć lisów, cztery szare kity, planszetkę pomocy, dziesięć znaczników puchaterów wraz z podstawkami, dwanaście znaczków serów oraz dwadzieścia żetonów strachu.

Jak można spodziewać się po stylu Beaty Samugaj, estetycznie wszystkie komponenty cieszą oko. Z kart spoglądają na nas śliczne liski, kolory są wyraziste, ale nie rażące, a całość jawi się jako po prostu maksymalnie urocza. Nawet problemy czy kłopoty nie wydają się tak straszne, kiedy zilustrowane w takim stylu, przez panią Beatę.

Zachwycają jednak nie tylko rysunki, ale i jakość wykonania. Plansza jest gruba i porządna, drewniane znaczniki serów piękne i wytrzymałe, tekturowe elementy, takie jak planszetki czy znaczniki puchaterów, właściwie nie mają wad.

Jedynym mankamentem pudełka jest… jego wypełnienie. Choć również opatrzone rysunkami, to wykonane z cienkiej tektury, przez co, w mojej wersji gry, niestety podarte – prawdopodobnie przez planszę.

Jak ojojać problemy?

Zasady Lisków: Ojojania nie są skomplikowane, chociaż w instrukcji zdarzają się niedopowiedzenia. To jednak nie przeszkadza w dobrej zabawie, zwłaszcza gdy na końcu książeczki widzimy minikomiks.

Na czym polega gra? W skrócie – na pokonaniu problemów, a ostatecznie – zwalczeniu koszmaru, do którego nieuchronnie się zbliżamy. Nasi puchaterowie, którzy mają także specjalne zdolności, muszą zmierzyć się z problemami dnia codziennego. Mogą to być dedlajny, pęknięte serduszko, brudne naczynia czy nieudany prezent. I jak to w życiu bywa, kłopoty się nawarstwiają, sprawiając naszym lisim przyjaciołom jeszcze więcej trudności.

Rozgrywka dzieli się na kilka faz – planowania, ojojania, problemów i uzupełniania. W pierwszej trzeba ułożyć strategię i zdecydować, które kolumny z problemami będziemy eliminować najpierw. To także czas na użycie zdolności specjalnych czy przestawienie niektórych kart, ułożenie puchaterów oraz przedyskutowanie planu z pozostałymi graczami. Następnie musimy ojojać kłopoty – tutaj robi się trudniej, bowiem mamy na to ograniczoną ilość czasu, którą odmierza aplikacja. W celu zażegnania problemu, układamy karty ojojania, lisów i szarych kit w odpowiedniej kolejności, liczbie i z odpowiednimi symbolami pod kolumną danych kłopotów. W fazie problemów sprawdzamy, czy pokonaliśmy trudności – czyli czy dobrze ułożyliśmy wspomniane wcześniej blankiety. Jeśli tak – otrzymujemy znaczniki serków, jeśli nie – dokładamy znaczniki strachu. W ostatniej turze uzupełniamy planszę, dokładając karty kłopotów, oraz dobieramy dwanaście blankietów ojojania, potrzebnych w następnej rundzie.

O wygranej stanowi pokonanie koszmaru w ostatniej, szóstej turze, natomiast przegrywamy gdy nam się to nie uda lub gdy wcześniej dołożymy gdzieś trzeci żeton strachu.

Drużyna Nieustraszonych Lisów

Liski: Ojojanie to gra typowo kooperacyjna. Nie ma tu miejsca na podkładanie sobie świni, trzeba dyskutować, porozumiewać się i analizować, ponieważ razem walczymy z napotykanymi problemami i tylko silna drużyna jest w stanie je pokonać. Dlatego też w mechanice nie znajdziemy nawet cienia negatywnej interakcji czy furtki, która by na nią pozwalała.

Sama rozgrywka jest niezwykle prosta, dzięki czemu w Liski możemy grać z dziećmi. Zasady przyswaja się w kilka minut, a niski próg wejścia zachęca najmłodszych do zabawy. Dodatkowo atutem tego tytułu są na pewno cudne ilustracje Beaty Samugaj. Zarówno puchaci przyjaciele, jak i wizualizacje kłopotów rozczulają i powodują uśmiech na twarzy.

Co więcej, tematyka tej pozycji również działa na jej plus. Mierzymy się z rzeczami dobrze nam znanymi – wstawaniem rano, końcem urlopu, sesją, a nawet tak ogólnie – z dorosłością. Brak wydumanej fabuły i prostota Lisków to właśnie urok tej planszówki, a w połączeniu z humorem tworzą tytuł, obok którego ciężko przejść obojętnie.

Rozgrywka jest dynamiczna i pełna emocji; bardzo duży wpływ ma na to upływający w fazie ojojania czas. Nierzadko w szale walki z kłopotami i komplikacjami źle poukładamy karty, a emocje sięgną zenitu.

Tytuł przeznaczono dla od jednego do pięciu graczy w wieku od dwunastu lat. Tytuł dobrze się skaluje w przypadku zabawy w duecie czy w trójkę, przy większej liczbie uczestników należy jednak mieć na uwadze, że i dyskusje będą dłuższe i chaos większy, gdy przyjdzie nam układać karty pod kolumnami z problemami.

Liski: Ojojanie to świetna, kooperacyjna gra planszowa, która najlepiej sprawdzi się wśród rodzin z dziećmi, ale także wśród fanów ładnych, uroczych i niewymagających tytułów oraz miłośników komiksów Lisie Sprawy. Jeśli potrzebujecie chwili wytchnienia i luźniejszego, ale niekoniecznie bezproduktywnego popołudnia, warto razem z puchaterami zwalczyć asapy, dedlajny i zbite ulubione kubki. Na pewno poprawi wam to humor.

A po ciężkim dniu po prostu się nawzajem ojojajcie. Ojojane miejsca bolą mniej.

Za grę dziękujemy wydawnictwu Rebel.
Dyskusja