Czy jesteś prawdziwym wojownikiem? – recenzja komiksu paragrafowego „Wielki Turniej”

Na półkach sklepowych pojawia się coraz więcej komiksów paragrafowych, które zostały bardzo ciepło przyjęte przez polskich czytelników oraz graczy. Czy Wielki Turniej od wydawnictwa FoxGames okaże się kolejnym zwycięzcą? Przekonajmy się.

Wielki Turniej to nowa propozycja od wydawnictwa FoxGames w kategorii komiksów paragrafowych. Autorem scenariusza jest Manuro, twórca podobnych publikacji takich jak: Porwanie czy Magiczny Rytuał. Ilustracje przygotował artysta Gyom. Książka skierowana została do młodszych graczy powyżej ósmego roku życia.

Runda pierwsza

FoxGames przyzwyczaiło nas do tego, że ich komiksy paragrafowe są wydane zawsze na najwyższym poziomie, jeśli chodzi o jakość. Twarda okładka i grube, kredowe kartki prezentują się jak zwykle bardzo dobrze. Rozmiarami Wielki Turniej także nie wyróżnia się od innych publikacji tego typu, książka jest wielkości zeszytu, co pozwala zabrać komiks na przykład do plecaka czy torebki w podróż. Nie potrzebujemy nic oprócz ołówka i gumki.

Runda druga

Głównym bohaterem komiksu jest Viqiqas, dla ułatwienia będę nazywać go Viq. Protagonista przybywa na Arenę żywiołów, aby wygrać tytułowy turniej, w którym rywalizują między sobą najlepsi mistrzowie sztuk walki. Towarzyszą i dopingują mu jego narzeczona oraz mistrz. Jednak jak się okazuje, nauczyciel Viqa – Zgredon, ma dla niego jeszcze jedno ważne zadanie. Oprócz reprezentowania klanu łasic w Wielkim turnieju żywiołów, bohater ma odnaleźć wyjątkowo cenną roślinę. Według wiedzy mistrza, Święty Arbuz znajduje się gdzieś na Arenie. Tak więc Viqiqas będzie musiał skupić się nie tylko na walkach, ale także na poszukiwaniach tajemniczego owocu.

Na początku dowiadujemy się kilku szczegółów dotyczących rozgrywki. Zasad nie jest zbyt wiele, a na karcie gracza musimy jedynie kontrolować punkty energii oraz notować zebrane przedmioty i zdobyte hasła. Przedstawione zostały także podstawowe techniki walki, jak i ciosy specjalne. Istotne jest kontrolowanie punktów „życia”, na początku rozgrywki Viq posiada dwadzieścia oczek, które wraz z postępem rozgrywki będziemy tracić, na przykład podczas pojedynku, lub uzupełniać specjalnymi napojami albo w czasie błogiego relaksu u masażysty. Nie możemy dopuścić, aby bohater utracił wszystkie punkty, ponieważ wtedy automatycznie przegrywamy.

Runda trzecia

To, co przypadło mi do gustu, to system walki zaproponowany w komiksie. Podczas pojedynku, tuż obok głównego kadru, pojawiają się symbole podstawowych lub specjalnych ataków Viqa, wraz z numerem paragrafu. W zależności, który cios zdecydujemy się zadać, musimy udać się na wskazany kadr. Dopiero tam dowiemy się czy nasz typ był słuszny, czy jednak przeciwnik okazał się sprytniejszy. Taki system nadaje walkom dynamiki i dreszczyku podczas lektury.

Walki na arenie, jak i nocne poszukiwania wskazówek na temat lokalizacji Świętego Arbuza, okazały się bardzo interesujące. Co ciekawe, kadry od czasu do czasu zawierają dobrze ukryte dodatkowe przedmioty, dlatego warto dokładnie przyjrzeć się każdemu z nich. Zdobyte itemy będziemy mogli użyć w różnych momentach gry. Czasem okaże się, że posiadanie ich w naszym ekwipunku pozwoli na odblokowanie nieco innej ścieżki, nie zawsze takiej jakiej byśmy chcieli. Wtedy pod kadrem pojawi się odpowiednia informacja na ten temat.

Podobnie działają hasła, w konkretnym momencie otrzymamy polecenie, aby zanotować jakieś na karcie bohatera. Później mogą okazać się przydatne i dać dostęp na przykład do nowych lokacji. Oczywiście nie zawsze uda nam się odnaleźć wszystkie, jednak to nie przeszkadza w ukończeniu Wielkiego Turnieju. Wręcz przeciwnie, mobilizuje do rozpoczęcia rozgrywki od nowa. Przynamniej tak było w moim przypadku, kiedy po pierwszym razie wiele razy widziałam informacje o jednym haśle, którego nie miałam w ogóle zapisanego. Intrygowało mnie w jaki sposób i gdzie można było je pozyskać, więc bez wahania rozpoczęłam historię od nowa. Cały ten system daje poczucie tego, że nasze decyzje faktycznie niosą ze sobą różne konsekwencje, co w moim odczuciu pozytywnie wpłynęło na odbiór tego komiksu.

Finał

Ładna kreska, dobry humor i ciekawa rozgrywka to zdecydowanie atuty Wielkiego Turnieju. Szkoda, że komiks nie był odrobinę dłuższy. W sumie na Arenie Żywiołów spędzimy cztery intensywne dni walki połączonej z poszukiwaniami wskazówek na temat lokalizacji tajemniczego arbuza. Choć może tak też się zdarzyć, że ukończymy rozgrywkę przedwcześnie, wtedy niestety będziemy musieli zaczynać od nowa, jeśli zechcemy wygrać turniej.

Sam komiks jest dość prosty, dlatego młodsi gracze nie będą mieli z nim większych problemów. Nie znajdziemy tu trudnych i skomplikowanych łamigłówek, ale w zamian dostajemy dużo walki, eksploracji i pościgów. Bez wątpienia Wielki Turniej to lekka i zabawna propozycja dla niemal każdego. Fabuła może okazać się zbyt prosta, ale zapewniam, że akcja i dynamika rewanżuje ten drobny szczegół. Podczas Wielkiego Turnieju bawiłam się świetnie i szczerze polecam sięgnąć po ten przyjemny i udany komiks paragrafowy.

Ocena: 9/10
Za komiks dziękujemy wydawnictwu FoxGames.
Dyskusja