Książka nie jest już tak wciągająca jak poprzednie tomy – recenzja książki „Ostatnia walka”

Czarny mag to seria, która zaskarbiła serca fanów na całym świecie. Polacy doczekali się wreszcie zakończenia! Tym bardziej, że “Kandydatka” pozostawiła ich raczej z samymi pytaniami i wątpliwościami, co będzie dalej. Czy seria doczekała się godnego zakończenia? Czy wręcz przeciwnie, można było doprowadzić historię do końca zdecydowanie lepiej? Zapewne każdy ma wizję tej ostatniej strony w swojej ulubionej książce. Na tym właśnie polega magia czytania.

“Ostatnia walka” to już finalna odsłona przygód Ryiah.Pomimo tego, że wreszcie spełniają się jej marzenia i bierze ślub z księciem, jej świat ma legnąć w gruzach. Ry poznała plany króla Blayne’a, dlatego postanawia zrealizować swój plan, zdradzić króla i swojego męża i pomóc rebeliantom. Decyzja ta niesie za sobą wiele różnych konsekwencji i Ryiah w końcu będzie musiała stanąć do walki, która położy kres wszystkiemu.

Książka nie jest już tak wciągająca jak poprzednie tomy serii. Wielu zwrotów akcji, które miały być zaskakujące, bez problemu można się domyśleć. Mimo, że Ry, zgodnie z fabułą jest już dorosłą kobietą, czytając książkę ma się wrażenie, że rozterki Ryiah są jak u nastolatki. Warto docenić jednak, że w “Ostatniej walce” dzieje się dużo, autorka zadbała, żeby fabuła nie była jedynie słabym tłem dla historii miłosnej Ry i Darrena.

Największą zaletą całej serii jest oprawa graficzna. Okładka “Ostatniej walki” również nie zawodzi pod tym względem. Cieszy ona oko każdego, komu wpadnie ona w ręce. Okładka polskiego wydania jest nawet lepsza od oryginału – ocena oczywiście względna. Zdecydowanie zachęca do przeczytania książki. Szkoda, że wnętrze książki nie jest już tak interesująca jak jej okładka. Jednak cała seria będzie potęgowała dumę posiadacza, który śmiało może eksponować je na swojej półce.

Pozytywnym akcentem są również bohaterowie książki. Przez całą serię Carter mogła naprawdę dobrze zbudować wszystkie postacie drugoplanowe i nie odnosi się już takiego wrażenia, że są oni jedynie dopełnieniem historii. Nie są postaciami z kartonu, a ludźmi z krwii i kości, których wątki naprawdę ciekawią. We wcześniejszych częściach można było odnieść wrażenie, że ich zachowanie ma jedynie służyć dojściu akcji z jednego punktu do drugiego.

Mimo, iż fabuła już tak nie wciąga, a skupienie się na problemach wewnętrzynych bohaterki bywa męczącę – ich analiza jest często niespójna – nie można narzekać na styl Carter. Pisze dobrze i jest to mała rekompensata niektórych rozczarowań, które powoduje książka. Carter nie idzie na skróty i sporo wydarzeń musiało się wydarzyć, żeby wreszcie doczekać się zakończenia. Warto docenić, że przynajmniej rozwiało ono wszystkie wątpliwości i zakończyło wszystkie wątki.

Seria „Czarny Mag” jest typowym przedstawicielem literatury młodzieżowej. Pełno jest bohaterów o przeróżnych charakterach, pierwsze skrzypce gra historia miłosna, a cała reszta to jedynie tło. Trochę szkoda, bo seria miała naprawdę potencjał na coś więcej. Po przeczytaniu trudno o poczucie niedosytu.

Dyskusja