Burza na morzu – recenzja gry „Idzie fala!”

Idzie fala! wbrew pozorom nie jest nowym tytułem. Gra Stefana Dorra po raz pierwszy pojawiła się już w 1997 roku. Po ponad dwudziestu latach, dzięki wydawnictwu Nowa Księgarnia, przyszedł czas na jej polski debiut. To urocza karcianka o pogodzie, owcach i morzu.

Komponenty

W pudełku o niedużych rozmiarach znajdziemy talie: pogody oraz przypływów, jak również karty początkowe, żetony kół ratunkowych, notes do zapisywania punktacji oraz ołówek. Dwa ostatnie elementy nie są niezbędne do grania, ponieważ wynik można notować na dowolnym kawałku papieru, ale to zawsze miły dodatek.

Całość jest dość kompaktowa, co pozwalana na rozegranie szybkiej kolejki nawet w plenerze. Muszę przyznać, że oprawa graficzna skradła mi serce. Jest urocza, ładna i kolorowa. Natomiast widok dryfującej na tratwie owieczki mobilizuje do walki, aby uratować wyspę przed nadciągającą wysoką falą.

Naturalnie nie zabrakło instrukcji, pełnej pomocnych przykładów oraz bardzo przydatnego skrótowego objaśnienia przebiegu jednej tury, na ostatniej stronie. Warto podczas rozgrywki mieć pod ręką taką ściągawkę.

Ratujcie owieczki!

Cel w grze jest prosty, nie wolno dopuścić, aby wyspa została zalana przez morze podczas szalejącej burzy. Co gorsze, na lądzie pasą się wspomniane owieczki, więc tym bardziej nie możemy pozwolić, aby coś im się stało.

Rozgrywkę zaczynamy od przetasowania tali przypływu, a następnie umieszczamy ją na środku stołu. Karty pogody rozdajemy wszystkim graczom – po dwanaście dla każdego. Uczestnicy nie ujawniają swoich rąk i sprawdzają, ile kół ratunkowych widnieje na otrzymanych kartonikach. Po czym pobierają odpowiednią liczbę żetonów do swojej puli.

W jaki sposób twórca opracował system kół, ciężko mi wytłumaczyć. Jednak jest to istotny element balansu samej rozgrywki. Wydawać by się mogło, że ten, kto otrzyma większą liczbę żetonów, zdobędzie znaczącą przewagę nad innymi. Jak sami przekonacie się, niekoniecznie tak będzie.

Idzie fala!

Rozgrywka jest szybka i dość dynamiczna, liczba etapów jest zależna od tego, ilu uczestników bierze udział w zabawie. Każda z rund została podzielona na dwanaście tur, podczas, których będziemy wykładać po dwie karty przypływu. Warto wspomnieć, że ich wartości rozłożone zostały od jeden do dwanaście, im wyższa liczba, tym większa fala zleje wyspę.

Kiedy nastąpi przypływ, przychodzi czas na sprawdzenie warunków na każdym lądzie. Gracze wybierają jedną kartę ze swojej ręki, po czym jednocześnie odkrywają swoje typy. Wartości pogody mieszczą się w przedziale od jeden do sześćdziesiąt. Zasada jest prosta – uczestnik, z najwyższą liczbą, zabiera kartę przypływu o niższym poziomie wody. Pozostała na stole fala, dotrze do gracza, który zagrał drugą w kolejności wartość pogody.

Jak długo trwa ten sztorm?

Tura kończy się na podsumowaniu poziomów wody na każdej z wysp. Gracz, który w danym momencie ma przed sobą najwyższą wartość przypływu, traci jedno koło ratunkowe. Następnie wszyscy odkładają na bok zagrane karty, a ze stosu przypływu zostają odsłonięte dwa kolejne kartoniki i rozpoczynamy nową kolejkę. Natomiast finał jednej rundy następuje w momencie wyczerpania się talii ze środka stołu, czyli dokładnie po dwunastu turach. No, chyba że na placu pozostało jedynie dwóch graczy, ponieważ reszta w międzyczasie potraciła swoje koła ratunkowe, wtedy automatycznie liczymy punkty i przechodzimy do kolejnego etapu.

Jeśli chodzi o punktację, to odbywa się ona raz na turę. Oczka możemy zdobyć za niezużyte koła ratunkowe oraz za najniższy poziom przypływu na wyspie. Jednak uwaga, jeżeli odpadniemy w trakcie danego etapu rundy, musimy pogodzić się z utratą jednego punktu. Naturalnie wygrywa gracz, który na koniec gry zbierze największą liczbę oczek.

Tak jak wspominałam, liczba kół na początku gry wcale nie przesądza o wyniku całej partii, ponieważ wraz z końcem rundy, następuje przekazanie kart pogody i żetonów ratunkowych do gracza po lewej stronie. To oznacza, że każdy etap danej rozgrywki będziemy rozpoczynali z innym zestawem. Bardzo podoba mi się ten zabieg, ponieważ sprawia, że gra jest dynamiczna i pozbawiona monotonii, czego czasem niestety brakuje w karcianych tytułach.

Strategia na morzu

Idzie fala! zaskakuje nie tylko ładną oprawą graficzną i nietypową tematyką. Mechaniki wykorzystane w grze działają bardzo dobrze, a balans wydaje się optymalny. Kontrolowanie przypływów i odpływów na wyspie wymaga nie lada strategii i wyczuwania przeciwników, trochę jak w pokerze. Warto też planować swoje ruchy nieco do przodu, dobrze obserwować poczynania innych graczy, a także zapamiętywać zagrane karty

Aż trudno uwierzyć, że w tak niepozornym tytule pojawi się tyle strategii i kombinowania. Gra jest szybka, dzięki czemu świetnie sprawdzi się jako niezobowiązujący przerywnik. Jedna partia powinna zająć nam około dwudziestu minut.

A po burzy…

Według informacji na pudełku w Idzie fala! zagramy już w trójosobowym składzie. Jednak w mojej ocenie takie minimum nie wyciąga z karcianki tego co najlepsze. Zdecydowanie lepiej wypada, gdy gra co najmniej czterech graczy. Niemniej mogę śmiało polecić ten tytuł z uwagi na jego szybkość, ciekawą mechanikę, dużą regrywalność, a także urocze grafiki. Cały ten pakiet dostarczy wam dużo główkowania i kombinowania, a nieraz frustracji podczas utraty kół ratunkowych. Sprawdzi się jako szybka partyjka podczas planszówkowego spotkania czy posiadówki ze znajomymi, nawet tymi którzy grę w karty kojarzą tylko z Makao.

Dyskusja