Czy głuchy telefon zawsze był tak nieprzyzwoity? – recenzja gry „Podaj dalej! Bez cenzury”

Uwaga! Recenzowana gra jest pozycją dla dorosłych.
Podaj dalej to gra imprezowa, która jakiś czas temu zaskarbiła sobie sympatię wielu polskich fanów. Banalne zasady, połączone z wybuchami śmiechu podczas zabawy sprawiały, że niemal każdy, kto miał przyjemność zapoznać się z tym tytułem, z chęcią sięgał po niego ponownie.

Mimo raczej niezachęcającej okładki, gra przeszła próbę i swoją grywalnością oraz humorem wskoczyła na wysokie miejsce wśród gier (albo może raczej: „zabaw”) nie tylko zapewniających dobrą rozrywkę, ale pomagającą w integracji, niezależnie od wieku. Tym razem wydawnictwo Rebel postanowiło zaprezentować wersję Bez cenzury.

Pierwsze pytanie, które pojawia się wśród fanów, to zapewne „czym różnią się obie wersje?”. Możemy śmiało powiedzieć, że oprócz haseł – absolutnie niczym. W skład gry wchodzi stw dwustronnych kart (po sześć haseł z każdej strony), osiem kolorowych podstawek pod piwo (mają pomóc pijanym graczom w zapamiętaniu, jakim są kolorem) i taką samą liczbę zmazywalnych notatników, pisaków i ściereczek.

Na początku każdy z graczy bierze swoje elementy i jedną kartę oraz podpisuje swój notatnik. Uczestnicy wybierają cyfrę od 1 do 6, decydując się jednocześnie na hasła (wygodniej było z kością K6, ale tej producent tym razem nie dołączył). Każdy zapisuje swoje na pierwszej stronie notatnika i w zależności od liczby graczy albo jeszcze je rysuje, albo zostawia jak jest i podaje kolejnej osobie, po czym ta, jeśli widzi napisane hasło, przerzuca kartkę i rysuje je na następnej stronie.

Jeżeli gracz otrzymuje rysunek, musi odgadnąć, co on oznacza i zapisać hasło. Następnie podajemy dalej aż do momentu, kiedy wszyscy otrzymają swoje własne notatniki. Teraz każdy pokazuje drogę, jaką przebyło jego hasło, co zwykle skutkuje wesołością całej ekipy. Tutaj instrukcja podpowiada, że można grać na punkty, przydzielając je za zgodność z poprzednią stroną lub właściwym hasłem, albo też za ulubione hasła i rysunki. Nie jest to jednak wymagany warunek – Podaj dalej! ma bowiem służyć zabawie a nie zwycięstwu!

Pod tym względem Bez cenzury nie różni się od wersji podstawowej (pomijając, że kość K6 i klepsydra zostały zastąpione podstawkami pod piwo), odmienny jest jednak ogólny wydźwięk gry. W odróżnieniu od innych tytułów, gdzie wyrażenie „dla dorosłych” jest nieco na wyrost, tutaj liczba kolokwializmów, czy wręcz wulgaryzmów jest bardzo duża. Hasła takie jak „Ku…s z rana jak śmietana” czy „Pij, nie pi….ol” są normą. To z jednej strony sprawia, że gra w gronie rodzinnym raczej nie będzie polecanym rozwiązaniem, jednak w pubie, po sporej ilości trunków, może sprawić, że pałętające się na niemal każdym rysunku męskie czy żeńskie części ciała mogą rozbawić towarzystwo.

Przed grą, by przyniosła oczekiwany efekt, radzę podnieść średnią spożycia alkoholu na obywatela, inaczej może niekoniecznie zapewnić swobodną atmosferę. Do tego polecamy grać w sprawdzonym towarzystwie, gdzie nie ma osób pruderyjnych, te mogą się bowiem czuć nieswojo. Hasła są troszkę trudniejsze niż w wersji podstawowej, co w połączeniu z promilami może sprawić, że prawie nigdy słowo nie dotrze do właściciela w nawet zbliżonej formie.

Brak kostki, pudełka na karty czy klepsydry, dzięki której można było poganiać ospałych uczestników (ta ostatnia może średnio potrzebna, ale kostka jednak ułatwia grę) niekoniecznie wpływają pozytywnie na płynność rozgrywki. Przy wielu uczestnikach, bez kostki mogą pojawiać się kłótnie o to, który numerek mamy wybrać, lub chaos polegający na tym, że każdy wybiera sobie, bez patrzenia na innych. Do tego brak pudełka na karty, w połączeniu z niewygodną wytłoczką utrudniającą wyjmowanie kart może spowodować (szczególnie w pijanej ekipie) pewną frustrację. Są to drobne niedociągnięcia, jednak były dosyć łatwe do uniknięcia, jednak szczegóły zastąpiono podkładkami pod piwo.

W efekcie otrzymujemy grę, która powinna się sprawdzić raczej tylko w ekipach mocno zakropionych w boju. Pod tym warunkiem sprawdza się ona bardzo dobrze i może zapewnić sporo rozrywki i śmiechu. Jednak bez kieliszka czy kufla (już opróżnionych) jest raczej przeciętnym tytułem z niezrównaważoną trudnością i mechaniką skupioną na wywoływaniu błędów. Podaj dalej! Bez cenzury zatem jest atrakcyjniejsza tym bardziej, im mniej przeszkadza nam cały otaczający świat.

Dyskusja