Z nami albo przeciw nam – recenzja książki „My”

Jedno państwo, jeden umysł, wspólnota. Prawie dekadę przed premierą „Nowego wspaniałego świata”, Jewgienij Zamiatin napisał powieść będącą prekursorem dystopicznych narracji. „My” opowiada historię Państwa Jedynego, hermetycznego systemu społecznego wzniesionego na zgliszczach cywilizacji, utraconej w Wojnie Dwustuletniej. Dystopiczna struktura warunkuje każdy aspekt życia swoich obywateli – od urodzenia po śmierć, jednostka spełnia określoną rolę, służąc kolektywnemu rozwojowi Państwa. Niestety perfekcyjny twór inżynierii społecznej zaczyna toczyć choroba – dusza. Coraz więcej mieszkańców utopii zaczyna kwestionować obowiązujący ład oraz doświadcza irracjonalnych stanów emocjonalnych. Jedną z takich osób jest D-503, protagonista historii.

Fabułę poznajemy poprzez lekturę dziennika osobistego, prowadzonego przez głównego bohatera. D-503 jest wzorowym przykładem obywatela. Oddany ideom Państwa Jedynego, realizuje najważniejszą misję od czasów jego powstania – jest konstruktorem Integralu, kosmicznego pojazdu, który ma ponieść w gwiazdy prawa utopii i zaszczepić je w innych cywilizacjach. Wielki Dobroczyńca, przywódca Państwa Jedynego, zachęca poddanych do tworzenia tekstów kultury chwalących system, które ułatwią Integralowi realizację misji. Mimo, że D-503 jest inżynierem, postanawia przyczynić się do spisania cnot społeczeństwa, w którym przyszło mu żyć. Systematycznie prowadząc dziennik, protagonista odkrywa nieznane cechy swojej osobowości oraz dostrzega bolączki trapiące Państwo Jedyne. Jego matematyczna percepcja, której używał do rozumienia rzeczywistości, traci klarowność.

Zamiatin tworzy interesującą wizję dystopii, w powieści widzimy toposy gatunku rozwijane w literaturze i popkulturze na przestrzeni kolejnych dekad, niemniej rosyjski pisarz odróżnia się od swoich naśladowców. Ważnym elementem fabuły „My” jest postawa głównego bohatera względem Państwa Jedynego. Protagonista nieustanie balansuje między oddaniem systemowi a walką wewnętrzną. Stopniowo narasta w nim opór wobec systemu, który bohater interpretuje jako chorobę psychiczną. Wątpliwości nie opuszczają go praktycznie przez całą długość książki. Co
więcej, protagonista nie jest prowodyrem rewolucji przeciwko dystopii, a jedną z wielu jednostek, która ma narastające trudności z funkcjonowaniem w sztucznym tworze społecznym. W powieści Zamiatina owszem, pojawiają się buntownicy przeciwni opresji Państwa Jedynego, niemniej są to poboczne elementy narracji. Autor wzbudza w czytelniku wątpliwość czy pobudki antysystemowych rewolucjonistów, są jakkolwiek lepsze od idei rządzących utopią. Sam D-503 zdaje się być pionkiem w rękach dwóch przeciwstawnych sił.

Odbiór powieści jest kwestią sporną. To co dla jednego czytelnika będzie siłą „My”, dla drugiego będzie wadą. Narracja „My” jest napisana w sposób bardzo impresyjny, proces przebudzenia duszy głównego bohatera, poznajemy poprzez zapiski z jego dziennika, które przypominają majaki szaleńca. Postać opisuje codzienne życie, w które zaczyna się wkradać coraz więcej niezrozumiałych elementów i nieznanych mężczyźnie odczuć. Początkowo bolączki protagonisty, konfrontującego świat wewnętrzny z realiami dystopii, wzbudzają zainteresowanie czytelnika, niemniej ich nagromadzenie, szybko czyni lekturę męczącą. Wydarzenia następują po sobie w chaotyczny sposób, a akcja i postacie zlewają się ze sobą. Znacząca część książki to psychodeliczna podróż, przez umysł jednostki z kryzysem tożsamości, niestety to podróż, w której trudno się odnaleźć. Zamiatin nie traci czasu na zapoznanie odbiorcy z realiami świata przedstawionego, interesuje go dramat zachodzący w D-503, oddzielenie się od tytułowego „My” i wytworzenie Ja. Sztafaż dystopii jest tutaj tłem dla wewnętrznych sił targających bohaterem.

„My” jest powieścią będącą prekursorem wszystkich, wielkich dystopii. Nie bez powodu, na odwrocie wydania znajdziemy cytat George’a Orwella, wywyższającego dzieło Zamiatina nad „Nowy wspaniały świat” Huxleya. Niemniej hermetyczny język oraz impresyjna narracja, sprawiają, że pozycję poleciłbym bardziej koneserom literatury SF niźli niedzielnym czytelnikom. Mimo małej objętości (240 stron), dzieło Rosyjskiego pisarza nie jest łatwe w odbiorze, a zbytnie skupienie się na procesach psychicznych głównego bohatera, osłabia dramaturgię powieści. Wiele kwestii dotyczących odbioru fabuły, staje się jaśniejszych dopiero po lekturze posłowia tłumacza, Adama Pomorskiego, przybliżającego sylwetkę Zamiatina i jego inspiracje przy tworzeniu „My”. Należy zaznaczyć, że pierwsze wydanie książki miało miejsce prawie sto lat temu. Przekaz tekstu jest dzisiaj aktualny jak nigdy, w dobie potężnych podziałów społecznych i panoszenia się teorii spiskowych, Zamiatin oferuje satyryczne spojrzenie na struktury społeczne, wzniesione na fałszywych ideach i wzniosłych hasłach. To gorzka lektura, którego każdego czytelnika pozostawi z inną refleksją. Chociażby z tego powodu, warto się z recenzowaną powieścią zapoznać i zastanowić się, gdzie kończy się Ja, a zaczyna My.

Ps. obecnie w Rosji trwają prace nad ekranizacją książki Zamiatina, pełnometrażowy film na podstawie „My”, ma zadebiutować w 2021 roku, niemniej trudno powiedzieć jak pandemia koronawirusa wpłynęła na te plany.

Dyskusja