Straszne dzieje – recenzja książki „Upiór w ruderze”

Co czytelnik powinien czuć po przeczytaniu samego tytułu? Przede wszystkim musisz mieć na uwadze strach. Tym razem Andrzej Pilipiuk postanowił postraszyć nieco swoich czytelników i faktycznie motywy pojawiające się na stronach powieści są rodem wyjęte z niejednego horroru.

Kolejna propozycja Andrzeja Pilipiuka skupia się na obszarze historycznym z zakresu Polski XX wieku. Realia są prezentowane w krzywym zwierciadle.

Bardzo często można spotkać się z jednym poglądem – kiedyś było zdecydowanie lepiej. Kwestia zazwyczaj jest bardzo mocno upraszczana i sprowadzana do zaledwie do kilku płaszczyzn, na których faktycznie doszło do gorszych zmian. Kiedy spojrzeć szerzej, wtedy będziesz mógł zaobserwować, że stwierdzenie „dawniej było lepiej” jest zbyt śmiałym stwierdzeniem. Dokładnie takie samo stanowisko zajmują hrabianki Lukrecja i Kornelia. Panienki pochodzą z Liszkowa.

W powieści pojawia się jeszcze inna postać – Marcysia. To służąca, która musi być na każde zawołanie hrabianek. Same dziewczynki są przez to wygodnickie. Potrafią spać przez połowę dnia. Autor pokazuje w ten sposób negatywne aspekty bogactwa. Często wypadkową jest nieudolność, która objawia się w warstwie szlacheckiej i arystokratycznej. Przy okazji można poruszyć kwestię wyzysku, jaka pojawia się w przypadku konserwatywnych projektów społeczeństwa. Zmieniają się lata, a wyzysk pozostaje taki sam – jedynie zmienia nazwę z feudalizmu na kapitalizm i inne.

Autor stosuje także zakrzywienie rzeczywistości. Przedstawia jak świat jest widziany oczami zamożnych. Zazwyczaj to zupełnie inna logika życia. Realia są bardzo przekoloryzowane do granic możliwości – w wielu przypadkach taka granica jest przekroczona bez większych nakładów sił. Zazwyczaj staje się elementem prześmiewczym dla artystów. Do tego samego dochodzi również w przypadku “Upiora w ruderze”.

Arystokratki w pewnym momencie postanawiają odpalić starą armatę. W ten sposób przenoszą się w zupełnie inne miejsce na świecie. Rzeczywistość odwraca się o 180 stopni. Nikogo nie obchodzi ich pochodzenie oraz przodkowie. To puste informacje. Taki zabieg jest bardzo często stosowany w sztuce. Autor w ten sposób przestrzega czytelnika przed popadaniem w materializm. Poucza – w jednym miejscu jesteś Panem, ale w innym będziesz sługą. Należy o tym pamiętać i być przede wszystkim pokornym – inaczej przepadniesz.

Znajdziesz tutaj to, do czego Pilipiuk zdążył już przyzwyczaić. Ciekawe postacie – to idealny argument dla osób interesujących się psychologicznym studium postaci. Do tego dochodzi lekki język, który sprawia, że nawet te trudne kwestie są bardzo łatwe w odbiorze. Nie może też zabraknąć zdrowej dawki humoru. To wszystko właśnie tworzy “Upiora w ruderze”. Niektórym na pewno będzie się wydawać, że autor znalazł wreszcie złoty środek.

Dyskusja