Wyobraźnia to wcale nie za mało! – recenzja gry „Imago: Family”

Kilka lat po wydaniu hitu pod tytułem Imago, zespół japońskich twórców postanowił wrócić ze sprawdzonym pomysłem i zaprezentować nową wersję gry, czyli Family. Jest to wariacja nie wnosząca dużej rewolucji, jednak zmienia ona nieco samą rozgrywkę. Czy i tym razem udało się stworzyć kolejne „musisz-mieć” na plaszówkowym regale?
Zawartość pudełka i zasady

Już na pierwszy rzut oka widać, że pudełko zawierające nową wersję jest niemal trzykrotnie większe – jest to zasługa planszy, której w oryginale nie było. Do tego znajduje się tutaj sześćdziesiąt przezroczystych kart z różnymi symbolami graficznymi, sto dwadzieścia kart Enigm, dwadzieścia cztery znaczniki punktów oraz instrukcja.

Przygotowując grę, umieszcza się planszę na środku stołu, a obok niej rozkłada przezroczyste karty tak, żeby były widoczne dla wszystkich. Karty Enigm tasuje się i układa w trzech stosach, stroną z podpowiedzią ku górze. Od tego momentu gracze po kolei wykonują swoje tury. Polegają one na dobraniu jednej dowolnej karty i przeczytaniu innym uczestnikom podpowiedzi, a samemu – wybraniu w tajemnicy jednego z haseł.

Następnie, za pomocą przezroczystych kart, należy pokazać je tak, żeby pozostali gracze byli w stanie je zgadnąć. Jeśli to się uda – pokazujący oraz ten, kto zgadł hasło, otrzymują po jednym znaczniku punktów. Aby nie ułatwiać zadania, wprowadzono kilka ograniczeń – wszystko należy pokazywać wyłącznie za pomocą kart. Nie wolno wydawać dźwięków, ani gestykulować. Z samych blankietów można jednak układać dowolne obrazki (poza literami i cyframi) czy je animować ruszając, rzucając i temu podobne. W zależności od liczby graczy, zabawa kończy się w momencie, kiedy wszyscy pokazali już jedną lub dwie Enigmy. Zwycięzcą zostaje oczywiście zdobywca największej liczby punktów.

Różnice, wady i zalety

Już na pierwszy rzut oka widać dwie różnice w porównaniu z podstawową wersją. Jedną z nich jest plansza! Tak – plansza! Był to element, którego wcześniej brakowało – aby grać w Imago, należało mieć jasny stół, bądź kombinować jasne podkładki, kartki czy inne tło, co czasami było problematyczne. Teraz duża i twarda plansza rozwiązała ten problem, za co chwała twórcom.

Drugą różnicą jest znaczne uproszczenie części haseł. Co prawda można podzielić je na dwie kategorie – część kart zawiera trudniejsze zagadki, jak choćby „Prima aprilis”, natomiast inne są banalne, na przykład „Jabłko” (w zestawie kart znajduje się symbol jabłka!). Ułatwienie stanowi również fakt, że tym razem sami wybieramy sobie hasła, więc możemy odpowiednio zdecydować się na trudniejsze lub łatwiejsze, a to ułatwia zabawę z dziećmi.

Na blankietach zwykle jedno hasło zostało zaznaczone gwiazdką co sugeruje, że jest najłatwiejsze, odpowiednie dla najmłodszych. Można się jednak zastanowić, co skłoniło twórców do twierdzenia, że „Harfa” jest przyjaźniejszym hasłem od „Bęben”.

Na kartach wersji Family znajduje się pięć haseł, w porównaniu z aż szesnastoma w wersji podstawowej (były dwustronne). Z drugiej strony, dobór jednej z trzech kart z widocznymi podpowiedziami ułatwia dziecku wybór ulubionej kategorii. Niemniej haseł jest tutaj mniej, więc gra może „znużyć” się szybciej niż zwykła wersja.

Jakość i wygląd

Twarda tektura planszy sugeruje, że dziecko musi się bardzo postarać, żeby ją uszkodzić, a mniejszy rozmiar kart niż dotychczas sprawia, że choć zawierają mniej treści, są poręczniejsze dla maluchów. Przezroczyste blankiety wykonano z twardszego materiału niż poprzednie, co z jednej strony świadczy o jakości, jednak przez to, że zginają się mniej, są czasami trudniejsze w „obsłudze”. Są też dużo mniej śliskie, co czasami jest zaletą, a czasami wadą. Łatwiej nad nimi zapanować, jednak niekiedy troszkę trudniej animować.

Ogólna ocena

Jeśli jesteście fanami Imago, jednak nigdy nie mogliście pograć z dziećmi czy dziadkami z uwagi na trudne hasła, wersja Family może nareszcie rozwiązać ten problem. Proste zasady i szybkość rozgrywki, w połączeniu z koniecznością używania wyobraźni sprawiają, że zapewni ona sporo rozrywki wielu osobom, niezależnie od wieku.

Jako że bez problemu można modyfikować zasady wedle własnego upodobania, najnowsza wersja będzie zarówno grą, jak i po prostu zabawą. Dlatego polecam ją nie tylko wszystkim fanom tytułu, ale również rodzicom, którzy szukają sposobu, żeby wykrzesać ze swoich dzieci chęć do wykorzystywania wyobraźni.

Za grę dziękujemy wydawnictwu Rebel.
Dyskusja