Zabawa w turystykę – recenzja gry „Visit Gdansk”

Visit Gdansk, czyli oficjalny portal turystyczny Gdańska postanowił rozwinąć swoją działalność i zachęcić turystów do odwiedzania miasta za pomocą… gry planszowej! Dzięki temu można w rodzinnym gronie poudawać, że zamiast przebywać w domu, wyruszamy w ekscytującą podróż do Trójmiasta! Może po ustąpieniu pandemii nasze piękne, nadmorskie miasto przeżyje oblężenie globtroterów?

Zawartość pudełka i zasady

W pudełku z grą znajduje się modułowa plansza (cztery puzzle, składające się na ramkę plus szesnaście kafelków, z których dwanaście losowych posłuży do wypełnienia ramki), czterdzieści dwa kafelki obiektów, po czterdzieści siedem żetonów energii oraz monet, pięćdziesiąt pięć kart transportu, dwanaście szlaków i czterdzieści trzy karty szansy. Do tego cztery tekturowe karty postaci i tyle samo podpowiedzi, kostka pogodowa, piętnaście bursztynów (tak, takich prawdziwych), cztery pionki graczy, znacznik pierwszego turysty oraz instrukcja. Jak widać, w porównaniu z innymi podobnymi tytułami zadbano, żeby osoby, które zdecydowały się na zakup, nie miały wrażenia, że otrzymały mniej niż oczekiwały.

Grę rozpoczyna się od rozłożenia planszy, niestety tutaj pojawia się pierwszy problem – kafelki są troszkę zbyt duże, żeby zmieściły się w złożonej ramce, więc nie można jej spinać na całej długości. Następnie każdy z graczy dobiera po jednej karcie postaci, pionku, karcie szlaku oraz trzech kartach transportu. Resztę elementów układa się w posegregowanych stosach. Każdy uczestnik otrzymuje również opisaną na swojej karcie postaci liczbę żetonów energii oraz monet.

Na początku rundy pierwszy gracz rzuca kością pogody, decydując o aurze, a następnie dobiera liczbę kart transportu o jedną więcej od liczby osób. Wybiera jedną z nich i podaje dalej. Wszyscy postępują tak samo, a ostatnią kartę się odrzuca. Uczestnicy po kolei wykonują akcje w następującej kolejności:

– wybiera się jedną z kart transportu z ręki i przemieszcza na wybrane miejsce, uiszczając opłatę w monetach lub energii (podczas deszczu i burzy nie można chodzić pieszo ani jeździć rowerem),

– dobiera się kafelek obiektu odpowiadający miejscu, na którym znalazł się pionek i ponosi jego koszt, następnie zabiera się kafelek,

– cięgnie się odpowiednią liczbę kart szansy, widoczną na kafelku,

– jeśli spełniło się warunek pokazany na swojej karcie szlaku (czyli uzbierało odpowiednią kombinację kafelków odpowiednich lokacji), otrzymuje się jeden lub dwa bursztyny w nagrodę.

Zwycięzcą zostaje osoba, która uzbiera trzy bursztyny.

Grywalność

W Visit Gdansk gra się szybko i sprawnie. Tury następują jedna po drugiej i trzeba naprawdę się postarać, żeby cała rozrywka zajęła aż tyle czasu, ile wskazano na pudełku (30-45 minut). Niezależnie od liczby osób, pół godziny zabawy raczej jest górnym limitem.

Zaletą niewątpliwie są karty postaci i ich zdolności. Na przykład senior ma zniżki na publiczne środki transportu oraz muzea, posiada jednak mniejszy zasób energii. Biznesmen za to szybciej zdobywa pieniądze, Student porusza się z łatwością nawet przy złej pogodzie, a Rodzice najwidoczniej lubią plażę. Odpowiednio dobrano również ilości żetonów – Senior dysponujący małą ilością energii płaci za większość usług mniej pieniędzy, natomiast Biznesmen szybko zamienia dobra – jedno na drugie. Szkoda tylko, że części zdolności trudno użyć, gdyż gra kończy się za szybko.

Wadę natomiast stanowi lekko niedopracowana instrukcja, która nie zawiera choćby doprecyzowania działania kart. Nie wiadomo bowiem, czy w akcji ruchu można się cofać lub wrócić na pole wyjściowe i czy trzeba przebyć wyznaczoną liczbę heksów, czy można zatrzymać się po drodze. Dodatkowo restauracje umożliwiają wymianę pieniędzy na energię lub odwrotnie, jednak nigdzie nie zaznaczono czy można użyć tylko jednej opcji z kafelka, jednorazowo każdego z nich, czy może nie ma ograniczeń (przy ostatniej opcji gra traci sens).

Karta „Ubezpieczenie podróżne” sprawia, że traci się monety i energię, jednak można jej użyć w dowolnym momencie. Nie zaznaczono na niej, że można ją zagrać na przeciwnika, więc to sugeruje, że rzucamy ją na siebie. Jeśli nie trzeba jej użyć, to się tego nie robi – po co więc ona istnieje? Nie ma też informacji, co się dzieje w momencie, kiedy wchodzimy na lokację, na którą nas nie stać.

Mimo tego drobnego niedopracowania, można się przy grze dobrze bawić, przy okazji poznając ciekawostki dotyczące Gdańska, umieszczone na kafelkach. Przydałoby się ich jednak więcej, bądź można dodać jeszcze jakąś małą broszurę, dokładniej opisującą ciekawostki dotyczące danych obiektów lub miasta jako takiego.

Ponadto część wyżej wymienionych wątpliwości może rozwiać zamieszczony przez wydawcę film na YT:

Jakość wykonania

Pod względem jakości wykonania Visit Gdansk prezentuje poziom podobny do reszty elementów – jest naprawdę dobrze, pomijając pojedyncze aspekty. Gruba i wysokiej jakości tektura, z której wykonano planszę, karty postaci i podpowiedzi czy znaczniki sugerują, że wydawca nie oszczędzał na elementach. Minimalnie ten efekt psuje (jak już wcześniej wspomniałem) troszkę za mała ramka, w której nie mieszczą się kafelki planszy. Urocze pionki również tworzą klimat, jednak niezbyt dobrze wyważona kostka lekko zniekształca szanse na pojawienie się odpowiednich warunków pogodowych. No ale, w której planszówce punktami zwycięstwa są autentyczne bursztyny? Do tego cała gra została wykonana z ekologicznych surowców, nie zawiera plastiku i jest przyjazna dla środowiska.

Ogólna ocena

Visit Gdansk będzie dobrą pamiątką z wyjazdu do Trójmiasta. Pozwoli miło spędzić czas z dziećmi i niewątpliwie wśród podobnych gier promujących dane atrakcje turystyczne stoi na wysokiej pozycji w rankingu. Tak naprawdę większość wad dałoby się naprawić dodając ledwo kilka zdań czy opisów do instrukcji, wymieniając kostkę i lepiej dopracowując proporcje planszy.

Prostota zasad i szybkość rozgrywki sprawiają, że jest to gra dla każdego, kto nie uważa, że planszówki powinny mieć po kilkadziesiąt stron instrukcji. Starzy wyjadacze mogą stwierdzić, że nie jest to tytuł dla nich właśnie z tego powodu, jednak dzięki temu zwykły, nieobeznany z tematem turysta, może ją docenić i spędzić przy niej kilka przyjemnych chwil.

Więcej o grze dowiecie się TUTAJ.
Dyskusja