Preludium do Post-apokalipsy – recenzja książki „Outpost”

Gdy w 2017 roku Dmitry Glukhovsky promował powieść sensacyjną pt. „Tekst”, zapowiedział, że nie jest już zainteresowany pisaniem książek osadzonych w post-apokaliptycznych realiach. Wzrok pisarza był skierowany na tworzenie pozycji z gatunku science fiction, bądź thrillerów i powieści obyczajowych (takich jak wspomniany „Tekst”, z akcją osadzoną we współczesnej Moskwie).
Z pewnym zdziwieniem przyjąłem więc premierę najnowszego dzieła autora, w którym powraca do motywów sprawdzonych w swojej twórczości. Czy „Outpost” to odcinanie kuponów od renomy Glukhovsk’iego, czy utwór stojący solidnie na własnych nogach? Przekonajmy się.

Nowy świat

Akcję powieści osadzono w post-apokaliptycznej Rosji, niemniej nie jest to świat znany z Uniwersum „Metro 2033”. Znajdujemy się w rzeczywistości, w której zagłada jest świeżym wspomnieniem. W wyniku „Wielkiego Rozpadu” państwo przestało istnieć, pogrążając się w wojnie domowej, która spustoszyła jego terytorium. Osiągnięcia technologiczne zostały częściowo ocalone. Utrzymano niektóre połączenia komunikacyjne, ślady dawnej kultury są wciąż silnie widoczne, elektryczność działa, a smartfony (niestety pozbawione dostępu do sieci komórkowej) stanowią zapis wspomnień z minionego świata. Podnoszący się po katastrofie Moskiewski rząd, stara się odbudować dawne struktury administracyjne. Stolica zarządza siecią zbrojnych placówek, usianych na terytorium dawnego państwa. Jedną z nich jest tytułowy „Outpost”, baza zlokalizowana w Jarosławiu, na granicy z rzeką Wołgą. Za jej murami kończą się krańce ziem podległych Moskwie. Jedynym połączeniem między placówką a dzikimi krainami, jest spowity toksycznymi oparami, most kolejowy. Rząd nakazał monitorować żelazną konstrukcję, oraz bezwzględnie zabronił przeprawiania się przez nią. Oficjalnie nie ma takiej potrzeby, ziemie za mostem są martwe, od strony torów kolejowych, nikt nigdy nie przyszedł. Ten stan odpowiada zarządy placówki Pałkanowi, który zamierza w spokoju doczekać starości na posterunku. Niestety nic nie trwa wiecznie, pewnej nocy, Most przekracza tajemniczy mnich, obwieszczający rządy Szatana nad krajem. Jego przybycie burzy dotychczasowy spokój panujący w placówce, oraz uruchamia serię zdarzeń, które odbiją się echem w samej stolicy.

Człowiek na torze

Pierwszy kontakt z książką jest negatywny. Glukhovsky zdaje się eksploatować wszystkie post-apokaliptyczne klisze gatunkowe, oraz tworzyć kopię historii z „Metro 2033” w innych realiach. Pisarz szybko obraca konwencję i igra z nią. Lektura zyskuje dzięki wybraniu na głównych bohaterów postaci w wieku nastoletnim: to ludzie oderwani od bolączek wielkiego świata i nieprzygotowani do starcia z potwornościami, katastroficznej rzeczywistości. Głównym protagonistą powieści jest Jegor, siedemnastoletni wychowanek Pałkana. To uzdolniony muzycznie chłopak, nie pamiętający świata sprzed apokalipsy. Jego głównym zmartwieniem jest zaimponowanie Michelle, miejscowej piękności, niewrażliwej na względy nastolatka. Oczami tej dwójki będziemy śledzić rozwój wydarzeń w Jarosławskiej placówce. W „Outpost” znajdziemy wiele motywów klasycznych dla historii o dorastaniu: bunt przeciwko rodzinie, nieszczęśliwa miłość, wzięcie odpowiedzialności za własne błędy, chęć ucieczki z rodzinnego miasta itd. Mimo post-apokaliptycznego sztafażu, pisarzowi udało oddać się lęki i namiętności, rządzące życiem młodych ludzi, z tego względu lektura nabiera uniwersalnych wartości.

W snuciu opowieści Glukhovsky operuje motywem tajemnicy: wydarzenia które w innej książce byłyby znaczącym punktem fabularnym (zbrojna ekspedycja za Jarosławski most, w celu odkrycia jego sekretów) tutaj są pobocznym elementem narracji. Wraz z rozwojem akcji, w Placówce zaczynają się dziać niewytłumaczalne rzecz: giną ludzie, Moskwa ucina dostawy pożywienia a wśród ludzi szerzy się kult religijny. Nie otrzymujemy odpowiedzi na przyczynę wspomnianych zjawisk. Obraz świata przedstawionego jest celowo naszkicowany w sposób pobieżny. Podobnie jak główni bohaterowie, czujemy się osaczeni przez otaczającą nas, niezrozumiałą rzeczywistość. Nie jesteśmy i nie chcemy być świadomi grozy, która może czyhać za rogiem. Glukhovsky mistrzowsko tworzy gęstą atmosferę, w której najgłębsze lęki i okropieństwa, wynikają z ludzkich przesądów i niewiedzy.

Pociąg na szybki na rosyjskie tory

Z tyłu książki znajdziemy notę biograficzną autora, gdzie wskazano jego najnowsze osiągnięcia jako scenarzysty filmowego. Warto zaznaczyć, że poprzednia powieść pisarza pt. „Tekst”, powstawała pierwotnie jako skrypt dzieła kinowego. Największą siłą i słabością „Outpost” jest właśnie zbytnia „filmowość”. Pisarz umiejętnie przykuwa naszą uwagę, buduje odpowiedni klimat i zazębia ze sobą różnorodne wydarzenia. Niestety finał powieści nie przystaje do reszty lektury.

W kulminacji historii, pisarz porzucił atmosferę grozy i tajemnicy, na rzecz widowiskowych scen akcji. Nabudowany klimat i historia, nikną gdzieś pod zalewem wybuchów i nagłych zwrotów fabularnych. Niestety to co uszłoby na wielkim ekranie, ukryte pod nagromadzeniem efektów specjalnych, obnaża swoją słabość na kartce papieru. Końcówka „Outpostu” razi dziurami logicznymi i szybkością prowadzonej akcji, sprzeczną z wcześniejszą narracją. Dalej jest to angażujący tekst i napisany z pazurem, ale odnosi się wrażenie, że Glukhovsk’iemu zabrakło umiaru i pomysłu na zamknięcie książki.

Uniwersum Metro 2033: Tekst z Jarosławskiego Mostu

Reasumując, najnowsza powieść Glukhovsk’iego to solidny tytuł post-apokaliptyczny, wyróżniający się niekonwencjonalnym sposobem opowiedzenia historii. Lekturę można polecić wszystkim miłośnikom gatunku, oraz twórczości pisarza. Znajdziemy tu udane rozwinięcie motywów charakterystycznych dla wcześniejszych dzieł autora. Niemniej, trzeba zaznaczyć, że nie jest to najlepsza z powieści Glukhovsk’iego. Całość dużo traci przez chaotyczny finał. Jako osoba zapoznana z większością książek rosyjskiego pisarza, „Outpost” odbieram jako niezobowiązującą lekturę, odpowiednio angażującą i dostarczającą dużej dawki rozrywki. Niemniej po doświadczeniach z wcześniejszych pozycji autora, spodziewałem się czegoś więcej.

Dyskusja