Piękne dopełnianie Całości – recenzja książki „Król Bezmiarów”

Kolejnym krokiem na drodze do “Księgi całości” jest “Król Bezmiarów”. Pierwszym spotkaniem z Kresem i jego światem stanowi “Północna granica”. W kolejnej części można być spokojnym o tak samo dobrze poprowadzoną historię oraz opisany świat. W końcu jak mogłoby być inaczej pod tak estetyczną okładką?

Autor ciekawie zaplanował kolejny tom. Cała batalia w przypadku “Północnej granicy” odbywała się na lądzie. W przypadku “Króla Bezmiarów” dochodzi do walki na wodzie. Tutaj pojawiają się oczywiście piraci. Wiele niebezpiecznych sytuacji czai się na wielu stronach. To korzystnie wpływa na akcję, ponieważ jest sporo momentów, w których trudno byłoby oderwać się od książki. Piraci wcale nie są epizodycznymi postaciami w książce. Cała fabuła jest budowana między innymi dookoła Ridarety. To kobieta, która przyciąga do siebie pecha, dlatego można liczyć na niemałe wydarzenia i trudności na morzu.

Cała fabuła ma swoje tempo. Nie wszystko dzieje się na jednym wdechu. Będziesz się czuł jak na karuzeli, kiedy blisko do szczytu masz wrażenie jakbyś zwalniał, ale gdy jesteś już za tym właśnie punktem, wtedy zaczynasz pędzić. Autor umiejętnie osadza wydarzenia na osi czasu. Przez to zdradza swoje umiejętności planistyczne oraz pewne doświadczenie w budowaniu fabuły.

“Król Bezmiarów” podobnie jak “Północna granica” nie należy do łatwych książek. Samo czytanie nie jest żmudne, bo jest to dość lekka pozycja pod tym względem. Bardziej dotyczy to kwestii brutalności, a tej jest tutaj bardzo dużo. Jednak dla “Króla bezmiarów” sytuacja jest zdecydowanie bardziej zaawansowana i bezlitosna. Wielokrotnie dochodzi do morderstw oraz plądrowań. Bandyci są na każdej stronie.

Język autora jest niezmienny. Kres posługuje się bardzo obrazowym językiem, który momentalnie sprawia, że czytelnik widzi wszystko przed sobą bardzo dokładnie. Do tego pojawia się wiele zwrotów akcji, co jest charakterystyczne dla morskich wydarzeń. Autor “Królem Bezmiarów” zdradza również swoją wiedzę na temat żeglarskiego świata – a co za tym idzie Kres odrobił lekcje z tematyki, za którą się chwycił.

„Król Bezmiarów” nie jest powieścią na jedną noc. Nie pozwoli na to za bardzo gabaryt oraz ilość myśli, jaka pojawi się w głowach czytelników. Wątki, które są poruszane, pozostają zbyt złożone, aby były „na raz”. Kolejny tom sprawia, że „Księga Całości” dopełnia swój kształt, a świat stworzony przez Kresa jedynie zyskuje na swojej złożoności. Powieść jest bardzo charakterystyczna. Nie jest to kolejna książka, którą pamiętasz dzień dwa. Raczej będziesz wracać do niej przez długi czas.

Dyskusja