Przemyślany porządek – recenzja książki „Gra”

Gra ma różne oblicza. Jednym kojarzy się z dobrą zabawą, a innym z sukcesami i porażkami. Na czym polega “Gra” Rafała Bąka? Witold jest głównym bohaterem. Nie ma łatwego zadania, ponieważ przeżywa przez cały czas jeden dzień na okrągło. Początkowo nie jest to takie najgorsze. Zalety przysłaniają wady, jak robi się to podczas gry w karty – te gorsze przysłaniają lepsze. Chcąc lub nie, w końcu trzeba zmierzyć się z tym, co każdy z nas tak bardzo w sobie skrywa.

Bohater jednak dochodzi do sytuacji, kiedy nowa rzeczywistość zaczyna go przytłaczać. Zaczyna widzieć wady, które z czasem zaczynają wygrywać z zaletami i skupia się jedynie na nich. Może dopiero wtedy dochodzi do Witolda, że tak naprawdę jego życie zostało zapakowane w jeden dzień? I jest jak ta ulubiona piosenka – grana w kółko i w kółko. Właśnie, początkowo to nawet fajnie. Jednak w końcu pojawia się świadomość. Dopiero kiedy do człowieka dociera, co się dzieje i przestaje żyć złudzeniem własnych wyobrażeń, dopiero wtedy dostrzega ten cały blamaż.

Autor podejmuje swoją drogą bardzo ciekawy temat. Można to podpiąć nawet pod pewnego rodzaju eksperyment społeczny, który doprowadza do ciekawych wniosków, jak człowiek reaguje w pierwszych chwilach na pewne doświadczenia. Rafał Bąk ciekawie podchodzi do tematu i przedstawia go z głównej perspektywy – bohatera, który zmienia swoje podejście w zależności od trwania w tej sytuacji.

Książka jest bardzo przyjemna. Czemu można to zawdzięczać? Otóż jest to kwestia, która wynika w dużej mierze z samego języka. Rafał Bąk daje bardzo dobry powód do wyczekiwania jego kolejnych książek. “Grę” czyta się bardzo lekko. Autor rezygnuje z przesadnych opisów. Wszystko jest w dobrej proporcji. Można powiedzieć, że w sam raz. Dzięki temu bardzo szybko pojawia się ubolewanie nad tym, że dochodzisz już do ostatnich stron powieści. Chciałoby się zapętlić to czytanie, aby trwało dłużej, ale przecież nie można…

Kolejną ważny elementem, który buduje atrakcyjność książki, jest tajemnica. Po kilku powtórkach dnia Witolda, pojawia się pewien mężczyzna. To właśnie on proponuje wejście do gry, która może pomóc wyrwać się z zapętlonej rzeczywistości. Oczywiście łatwo się domyślić, że Witold przyjmuje propozycję – dla niego to jedyna możliwość wyjścia. Wkrótce przenosi się do świata dostępnego tylko dla graczy, gdzie życie wygląda nieco inaczej.

Sam pomysł na książkę jest strzałem w dziesiątkę. Autor pokazuje się w tym momencie z bardzo dobrej strony, jako osoba, od której należy zacząć wymagać jeszcze więcej przy kolejnych pozycjach. Każdy czytelnik polubi w “Grze” porządek. Wszystko jest dokładnie przemyślane. Nie pojawia się nic, co wyskakuje znienacka – nie wnosząc nic do treści, a jedynie zwiększając gabaryty.

Dyskusja